Bezpieczny import z Chin! Top 100 Galerie Foto
Galerie Foto
Foto katalog SEO
Foto Top-Lista
 

 

 

 

DZIENNIK

moje zapiski z życia w Chinach

<<<poprzednie wpisy

oglądasz najnowsze wpisy

Środa, 20 lipiec 2016

Czasami już nie nadążam nad tym, gdzie i kiedy podróżują moi znajomi Chińczycy. Przyznam, że dla wielu osób dalekie podróże stały się codziennością. Chińczyk, który prowadzi swoją firmę handlową podróżuje cały czas do krajów europejskich, Kanady, Afryki i USA (wcześniej także Bliski Wschód). Zarówno służbowo jak też prywatnie z rodziną. Inny kupił już mieszkanie w Dusseldorfie, bo prowadzi interesy z Niemcami, a jego dzieci uczą się już w Niemczech. Koleżanka regularnie lata na egzotyczne wyspy takie jak Phuket, Bali i Malediwy (można pozazdrościć), prowadzi kilka biznesów: agencja reklamowa i salon SPA. Inna znajoma pochwaliła się, że leci z USA do Niemiec na jakieś forum. Kolejna Chinka, kiedyś moja modelka bywa często w Australii i USA. Pieniądze i wizy nie stanowią już problemu. Zaznaczę tylko, że aby otrzymać wizę często muszą pokazać jakim majątkiem i jakimi oszczędnościami bankowymi dysponują. W tej chwili wielu Chińczyków mieszkających w średnich i dużych miastach może pochwalić się znaczącym majątkiem. Jeszcze w latach 90-tych takie podróże byłyby w ogóle niemożliwe. Wówczas podróżowali tylko politycy, znaczący biznesmeni i niewielka ilość studentów na wymiany z uczelniami najczęściej z Ameryki Północnej i Europy. Oczywiście wielu Chińczyków w czasie tych podróży zakupuje znaczące ilości mleka w proszku, markowych czekolad i whisky.

Środa, 5 październik 2016

Zapewne trudno to sobie wyobrazić, ale znam Chińczyka, który przeprowadził się z Szanghaju do Niemiec, bo tam życie jest tańsze! To uświadamia, ile kosztuje życie w wielkim chińskim mieście. Za prywatną szkołę swojego syna płacił w przeliczeniu 15000 Euro za semestr. Teraz w Niemczech edukację ma praktycznie bezpłatną. Mieszkania w Szanghaju są w zasadzie 2-3 razy droższe niż te w Essen czy Dusseldorfie. Poza tym życie w Niemczech nie jest aż tak trudne, bo wyemigrowało tam wielu Chińczyków. Mają sklepy z azjatycką żywnością, jest wiele chińskich restauracji. Oczywiście w Szanghaju wyżywienie czy taksówki będą tańsze, ale już niektóre usługi i edukacja są dużo droższe. Ogólny bilans i jakość życia przeważają jednak na stronę niemieckiego miasta. Oczywiście Polska też im się podoba, ale jednak Niemcy to dla nich i ich syna po prostu lepsze perspektywy i większe możliwości rozwoju biznesu/handlu. Szkoda, że Polska dopiero teraz zaczyna dostrzegać siłę chińskiego kapitału.

Wtorek, 13 grudzień 2016

Dawno się nie odzywałem i dłuuugo nie dodawałem nowych zdjęć. Mogę się ponownie wytłumaczyć nadmiarem obowiązków. Poza tym rozpocząłem współpracę ze znaną agencją fotograficzną i staram się dodawać zdjęcia, które będą miały zastosowanie w prasie, książkach, wszelkich publikacjach. Czytając książkę "Zdobyć zdjęcie. Moja historia fotografii prasowej" Johna Morrisa uświadomiłem sobie, jak dużą wagę mają zdjęcia (nie chodzi mi o rozmiar plików w MB ;-) ), jak ważną rolę odgrywają w świecie. Większość zdjęć, które tutaj prezentuję opowiadają jakąś historię. Na tym etapie to są moje historie i moje wspomnienia, chociaż chciałybym się nimi podzielić na większą skalę. Wspominałem kiedyś o tym, że manipulując opisem do zdjęcia, kadrując je odpowiednio można uzyskać zamierzony efekt. Tego oczywiście nie lubię. Zdjęcie powinno być autentyczne, prawdziwe. Słowo 'obiektywizm' i 'obiektyw' (aparatu) są bardzo zbliżone. O ile dźwiękiem, obrazem, treścią tekstu można manipulować, kłamać (co możemy codziennie oglądać w polskich mediach) o tyle zdjęciem jest trudniej manipulować i korzystać z niego w sposób subiektywny. Tym samym zdjęcie nie jest narzędziem, ale utworem, wyrazem czegoś, dowodem. Lubię określenie 'fakt autentyczny', chociaż językoznawcy się z tego naśmiewają. Wydaje mi się, że autentycznych faktów w mediach jest coraz mniej, natomiast mamy wiele faktów przekręconych, zmanipulowanych, które obecnie służą przede wszystkim rozbiciu polskiego społeczeństwa, podtrzymywaniu napięć i kłótni. W Chinach działa cenzura i jest tylko jedna słuszna wersja wszelkich wydarzeń. Jest to zakłamanie, ucisk, ograniczenie wolności, ale jednocześnie blokuje podział społeczeństwa, naród jest jednolity i w pewnym sensie zgodny (oczywiście pokrzywdzone są tutaj wszelkie mniejszości mieszkające w Kraju Środka). Wracając do istoty mojego wpisu - fotografia kształtuje światopogląd, opowiada różne historie i chciałbym, żeby moje zdjęcia były bardziej przydatne. Planuję także zeskanować wszystkie zdjęcia archiwalne z Chin z lat 2003-2006, może wówczas znajdę jeszcze jakieś 'perełki', którymi podzielę się na tej stronie.

Poniedziałek, 20 marzec 2017

Jeszcze 10-15 lat temu większość towarów produkowanych w Chinach było przeznaczonych na eksport. Niewiele osób było stać na porządny sprzęt AGD, elektroniczne zabawki, nikt nie przywiązywał uwagi do markowych butów, ciuchów. Obecnie ogromna większość zaawansowanych technologicznie telefonów, komputerów, sprzętu AGD, nowoczesnych zabawek, przyzwoitych ciuchów, butów, zegarków trafia właśnie na rodzimy rynek chiński. Jeszcze w 2004 roku pamiętam, że w Chinach nie było zbytnio sklepów z zabawkami, a przecież to właśnie tam produkuje się ogromną większość zabawek dla całego Świata. Od kilku lat istnieją już firmowe sklepy Lego, butiki z elektronicznym gadżetami i zabawkami zaawansowanymi technologicznie, a regały w hipermarketach uginają się od różnych zabawek. Chińczycy mają teraz ogromną siłę nabywczą, a wiele koncernów, projektantów wykorzystuje tą sytuację dyktując dowolne ceny za swoje produkty i usługi. W Chinach to już nie jest kwestia 'Czy kogoś będzie na to stać?', to jest tylko kwestia 'Ile tysięcy ludzi kupie ten produkt?'. Chiny już od kilku lat są świetnym rynkiem zbytu dla firmowych torebek, butów, jachtów, sportowych samochodów czy unikatowej biżuterii i dzieł sztuki. Takie wielkoformatowe zakupy Chińczycy traktują jako zabawę, inwestycję, prestiż. Niestety wiąże się to także z zepsuciem społeczeństwa, bo wielu młodych ludzi nie zna wartości pieniędzy, nie wiedzą czym jest ciężka praca. O ile ich rodzice (pokolenie które ma teraz 40-50 lat) pamiętają biedę, czy nawet głód to oni żyją już w nowoczesnym supermocarstwie jakim są Chiny.

Wtorek, 21 marzec 2017

W 2005 lub 2006 roku rozmawiając na forum z pewną Polką, która osiedliła się w Hong Kongu wdałem się kiedyś w nerwową dyskusję. Kobieta miała męża z Hong Kongu i na 'zwykłych' Chińczyków z kontynentu (Mainland) patrzyła z pewną pogardą. Naśmiewała się wtedy, że w Shenzhen można sobie kupić sprzęt Panascanica, Somy itp. Chodziło jej oczywiście o tanie podróbki z celowo przekręconymi literkami i podobnie brzmiącymi nazwami znanych marek. Teraz chce mi się śmiać z jej opinii, gdy widzę Roberta Lewandowskiego reklamującego Huawei. Większość Polaków zna już i podziwia telefony Xiaomi, wielu potrafi tą nazwę prawidłowo wymówić. To są marki, które osiągnęły bardzo dobry poziom zaawansowania technologicznego i pokonały już takich konkurentów jak Samsung czy Apple. Pamiętam, że jeszcze 2-3 lata temu każdy Chińczyk posługiwał się i-Phonem lub Samsungiem, im nowszy, im większy tym lepiej. Obecnie wielu Chińczyków bez skrępowania posługuje się telefonami Xiaomi, Lenovo, Huawei, Vivo, Oppo czy TCL. Jeszcze dziesięć lat temu ludzie pokroju tej Polki z Hong Kongu naśmiewali się z chińskich wyrobów. Ja teraz śmieję się z tego, że te produkty stały się tak popularne nawet w Polsce i bynajmniej nie są synonimem taniej chińskiej podróbki. Chiny zrobiły miliony małych kroków w kierunku rozwoju, postępu technologicznego. Oczywiście można im zarzucić, że na czymś się wzorowali, coś zapożyczali, podrabiali, ale przecież przez dziesięciolecia byli narodem odizolowanym od reszty świata. Myślę, że obecnie są na bardzo dobrej drodze i podziwiam ich ambicje i ciężką pracę.

<<<poprzednie wpisy

oglądasz najnowsze wpisy


 

 

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone