Dzienniki z Chin
Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach
Spotkałem ostatnio Chińczyka pochodzącego z Mongolii wewnętrznej (prowincji Chin), który jest Chińczykiem Han (nie jest Mongołem) i powiedział mi, że nie lubi Rosjan. Trochę mnie to zdziwiło, bo oba narody bardzo się przyjaźnią; szczególnie teraz. Martwił się nawet o Polskę i pytał mnie, jak wygląda sytuacja ze schronami. Oczywiście nie wygląda dobrze. Teoretycznie wojny teraz nie będzie, chociaż w 1939 roku na pewno część osób też myślała, że wojny nie będzie. Nigdy nie wiadomo...
Zauważyłem, że wraca moda na aparaty fotograficzne, to cieszy. Widziałem jakiś czas temu duży salon Canona w Szanghaju i sporo tam klientów. Niedawno też spotkałem jakiś celebrytów i oblegał ich tłum młodych dziewczyn, większość z nich miała małe, sprytne bezlusterkowce. Historia zatoczyła koło i (przynajmniej w Kraju Środka) ludzie zrozumieli, że telefon nie służy do robienia zdjęć. Oczywiście są tutaj przeróżne smartfony i jakość tych zdjęć jest coraz lepsza, ale żaden nie będzie miał szczegółowych ustawień, które mają aparaty foto. Żaden też nie będzie miał porządnego obiektywu, możliwości dużego optycznego zoomu, bo w telefonach nie ma na to miejsca. Może w Europie też się to zmieni, ale w Chinach na pewno aparaty stają się popularne. Przede wszystkim dlatego, że bezlusterkowce są małe i lekkie, a gwarantują dużo lepsze zdjęcia od średniej lub wyższej klasy telefonów.
Chinki są naprawdę infantylne. Nawet panie, które mają już 30-40 lat kupują różnego rodzaju laleczki pluszowe, misie, żabki czy labubu. Najczęściej wieszają to przy torebkach, bagażach. Zdarzają się też różne kitki, przywieszki, breloczki do telefonów. W sumie ma to swój urok, ale w Polsce raczej rzadko spotykane.
Niektórzy twierdzą, że w Chinach nie ma już bezdomnych ani żebraków lub są w specjalnych ośrodkach. Nie bądźcie naiwni! Oczywiście, że są. Może po prostu nie we wszystkich dzielnicach, nie na każdym kroku, ale są. Przed momentem sytuacja z metra w Guangzhou: nagle mężczyzna około 35 lat upadł. Był przytomny, ale bardzo źle wyglądał. Ciężko było mu złapać oddech. Najpierw ludzie się odsunęli, ale dwóch mężczyzn po chwili pomogło mu wstać i usiąść. Pokazywał, że chce mu się pić, ludzie dali mu sok i wodę. Później mówił coś niewyraźnie. Może trochę wypity, może jakieś używki lub po prostu tak osłabiony. Ktoś podał mu jakieś bułki słodkie. Po chwili inny mężczyzna wyjął w gotówce 15 RMB. Obserwowałem to nieco dalej i po chwili zauważyłem, że ten biedak nie miał nawet butów tylko zniszczone klapki, starą odzież. Na szczęście ktoś całą sytuację zgłosił i na następnej stacji podeszła do niego obsługa metra. Tak więc nie jest tak, że w Kraju Środka każdy żyje w dostatku i jest przeszczęśliwy. Wielu ludzi ma różne problemy.
Mam wrażenie, że TikTok stał się taką propagandową tubą chińskiej władzy. Wielu "pożytecznych ..." nie zna dobrze Chin i wychwala ten kraj pod niebiosa, porównują Chiny do USA czy Euorpy i plują na zachodnią kulturę, jak to wszystko mamy zniszczone przez migrantów, narkomanów i w ogóle strach wyjść z domu. Owszem, w Chinach jest bezpiecznie, jest dużo plusów, jednak moje doświadczenie z Krajem Środka (już 22 lata) pokazuje, że tam też jest wiele niesprawiedliwości, niedorzeczności, widziałem już różne sytuacje, słyszałem różne opowieści. Chiny na TikToku stały się utopią, kraj idealny. Czy na pewno istnieje taki? Według mnie - nie. Obcokrajowcy trochę przesadzają z zachwytem, a oprócz tego mamy profile, które jakby pracowały na zlecenie władzy. Publikują różne filmiki o nowych technologiach, o cudownych rozwiązaniach w Chinach, o tym, że kraj jest idealny i nawet nie potrzebują tam policji ;-). Ludzie myślcie trochę, bądźcie obiektywni, analizujcie fakty i nie wierzecie tylko w jeden punkt widzenia.
