Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Niedziela, 13 styczeń 2008 godz. 14:57

Jadłem ostatnio bardzo dziwnego chińskiego 'słodycza', jeśli w tym kraju w ogóle można coś nazwać słodyczami. Była to płaska owocowa galaretka, taka mała przekąska. W zasadzie bez smaku, ale... co najdziwniejsze z obu stron była pokryta opłatkami?! Dokładnie tak, lekkie, proste ciasto w smaku i z wygląda jak nasze wigilijne opłatki. Coż za profanacja! Galaretka pokryta opłatkiem, żeby się palce nie kleiły.

Czwartek, 10 styczeń 2008 godz. 05:52

Doszedłem do wniosku parę miesięcy temu, że mam już naprawdę dużo zdjęć z Shenzhen i zdecydowałem się otworzyć nową stronę WWW. Może dlatego trochę też zaniedbałem dodawanie zdjęć tutaj. Mimo wszystko nowa strona już funkcjonuje, w języku angielskim - Shenzhen Photo Gallery www.shenzhenphoto.com !!! Zapraszam wszysktich, którzy chcą poznać lepiej to miasto i zobaczyć fotki w większej rozdzielczości. Tym razem galeria we flashu!

Piątek, 28 grudzień 2007 godz. 08:15

Chińczykom coś się pomyliło i chyba traktują nasze Boże Narodzenie jako 'ich' odpowiednik nowego roku. Nie ma jeszcze 2008, ale już chyba piąta osoba życzy mi szczęśliwego nowego roku!? Niektórzy myślą, że po naszym Bożym Narodzeniu następuje od razu Nowy Rok. Dziwne...

Środa, 26 grudzień 2007 godz. 04:24

Dziś rano moja żona widziała, jak młode bojówki kogoś w stylu ORMO podjęły słuszną? i jakże potrzebną? walkę z patelniami. Wszyscy wiemy, że chodnikowi sprzedawcy tofu, parówek i pierożków zagrażają socjalizmowi i bezpieczeństwu publicznemu. Ale tak na poważnie... wyobraźcie sobie bezbronnych ludzi, którzy na chodnikach gotują jakieś proste jedzenie, szykują śniadania dla ludzi idących do pracy i dzisiaj... grupa stójkowych w mundurach moro rzuciła się na nich rozwalając wózki, motory i rowery z garnkami i butlami gazowymi. Towarzyszyła im kamera, później telewizja pokaże tą słuszną i nierówną walkę z kłamliwym komentarzem. Nie mają co robić? Mają za dużo siły? Mają za dużo mundurowych? Proszę bardzo... niech zaczną zajmować się mafią, którą oferuje prostytutki i kontroluje salony masażu, albo armią żebraków, albo kierowcami-wariatami, nielegalnymi taksówkami. A w czym ludziom przeszkadza jakiś człowiek szykujący na parze baozi, jiaozi (chińskie pierożki)?

Wtorek, 25 grudzień 2007 godz. 10:33

W przypływie świątecznej atmosfery poszliśmy dzisiaj do kościoła katolickiego w Shenzhen (Meilin). To był przykry widok... Ogromny budynek, nowoczesny, krzyż na wieży, żadnych witraży. W środku ogromna sala na 500 osób, ławy bez klęczników, w środku może 200 osób. Żadnego ołtarza, tylko scena, jakiś przykryty suknem fortepian, mównica z symbolem krzyża, obok fotel. Nic poza tym - żadnych obrazów, żadnych figur, żadnych świeczników, po prostu białe, gołe ściany. Tragedia! A najgorsze, że nie było nawet żadnego duchownego, czy siostry zakonnej. Leciało jakieś kazanie z filmu na projektorze, na ekranie, który był tam rozwinięty zamiast ołtarza. I to ma być kościół w czasie świąt?! Wstyd! Nie było nawet prostej choinki i żadnej dekoracji. Jeśli tam w ogóle jest jakiś żywy ksiądz (nie ten z telewizora) to powinien być za to odpowiedzialny, wysłałbym go na szkolenie do Europy.

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone