Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Wtorek, 25 grudzień 2007 godz. 10:33

W przypływie świątecznej atmosfery poszliśmy dzisiaj do kościoła katolickiego w Shenzhen (Meilin). To był przykry widok... Ogromny budynek, nowoczesny, krzyż na wieży, żadnych witraży. W środku ogromna sala na 500 osób, ławy bez klęczników, w środku może 200 osób. Żadnego ołtarza, tylko scena, jakiś przykryty suknem fortepian, mównica z symbolem krzyża, obok fotel. Nic poza tym - żadnych obrazów, żadnych figur, żadnych świeczników, po prostu białe, gołe ściany. Tragedia! A najgorsze, że nie było nawet żadnego duchownego, czy siostry zakonnej. Leciało jakieś kazanie z filmu na projektorze, na ekranie, który był tam rozwinięty zamiast ołtarza. I to ma być kościół w czasie świąt?! Wstyd! Nie było nawet prostej choinki i żadnej dekoracji. Jeśli tam w ogóle jest jakiś żywy ksiądz (nie ten z telewizora) to powinien być za to odpowiedzialny, wysłałbym go na szkolenie do Europy.

Poniedziałek, 24 grudzień 2007 godz. 05:50

W Chinach też da się zorganizować przyzwoitą Wigilię i Święta Bożego Narodzenia. Wystarczy trochę chęci, umiejętności kulinarnych i klika półproduktów z Polski. Ja szykuję galaretki z kurczaka, rybę w galarecie (żelatyna z Polski), barszcz z uszkami (koncentrat barszczu z Polski), sałatkę warzywną, kapustę z grochem i oczywiście smażoną rybę. Co więcej mam dostawę karkówki, szynki i bigosu z Polski. W zasadzie to dobrze, że święta są w pewnym sensie komercyjne. Dzięki temu nawet w kraju środka są wszędzie choinki, ozdoby świąteczne, a obsługa w marketach, restauracjach i innych punktach usługowych ubiera czapeczki Mikołaja. Oczywiście duża większość Chińczyków nie zna żadnych tradycji bożonarodzeniwych... no może tylko te z amerykańskich filmów typu jedzenie indyka i skarpety przeznaczone na prezenty. Poza mieszkańcami Hong Kongu raczej nikt nie ma wolnego ze względu na święta.

Wtorek, 18 grudzień 2007 godz. 02:56

Szykuje się otwarcie nowego salonu masażu. Nie przesadzę jeśli powiem, że zatrudniono tam około tysiąca osób: kelnerzy, stójkowi, portierzy, podawacze ręczników, masażyści stóp, masażyści ciała, konserwatorzy itp. Wczoraj na osiedlowej scenie zebrali się wszyscy, bo szykują jakieś przedstawienie na otwarcie salonu. Udało mi się tam zaczepić i zrobiłem kilkadziesiąt zdjęć. Było wesoło, działo się, oj działo! Był nawet chiński Michael Jacskon i taniec z wachlarzami. I oczywiście cała armia pięknych masażystek. Jak tylko uporam się z zaległymi fotkami to dodam te nowe.

Poniedziałek, 10 grudzień 2007 godz. 02:28

Według pewnej japońskiej agencji statystycznej Filipińskie pokojówki (opiekunki do dzieci) zarabiają w Hong Kongu średnio 3500 HKD miesięcznie (1094 PLN) plus oczywiście pokrycie kosztów mieszkania i wyżywienia. Okazało się jednak, że w Shenzhen Filipinki zarabiają około 4000 RMB (czyli 1318 PLN). Jest ich jeszcze niewiele tutaj, w Hong Kongu znacznie więcej, ale mimo wszystko - ludzie z Chin kontynentalnych, mieszkający w Shenzhen są gotowi płacić więcej swoim służącym, najwyraźniej są bogaci i chcą pokazać, że stać ich na służbę w domu.

Czwartek, 6 grudzień 2007 godz. 10:13

Chiny to jednak ubogi kraj, ubogi w tradycje. Nie mają oczywiście Dnia Świętego Mikołaja... Ile oni tracą?! O ile Boże Narodzenie stało się tutaj bardzo komercyjne - wszędzie choinki, ozdoby, wszystko oczywiście kojarzy im się z Ameryką, to nasza tradycja wkładania upominków pod poduszki jest im oczywiście zupełnie obca. Jedna koleżanka myślała, że sam sobie kupuję prezent i wkładam pod poduszkę, nie zrozumiała trochę sensu tej tradycji. Moja żona uwielbia Mikołaja i Święta w ogóle, nie tylko prezenty, ale całą otoczkę, zamieszanie i tą wyjątkową atmosferę.

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone