Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Środa, 5 październik 2016 godz. 08:39

Zapewne trudno to sobie wyobrazić, ale znam Chińczyka, który przeprowadził się z Szanghaju do Niemiec, bo tam życie jest tańsze! To uświadamia, ile kosztuje życie w wielkim chińskim mieście. Za prywatną szkołę swojego syna płacił w przeliczeniu 15000 Euro za semestr. Teraz w Niemczech edukację ma praktycznie bezpłatną. Mieszkania w Szanghaju są w zasadzie 2-3 razy droższe niż te w Essen czy Dusseldorfie. Poza tym życie w Niemczech nie jest aż tak trudne, bo wyemigrowało tam wielu Chińczyków. Mają sklepy z azjatycką żywnością, jest wiele chińskich restauracji. Oczywiście w Szanghaju wyżywienie czy taksówki będą tańsze, ale już niektóre usługi i edukacja są dużo droższe. Ogólny bilans i jakość życia przeważają jednak na stronę niemieckiego miasta. Oczywiście Polska też im się podoba, ale jednak Niemcy to dla nich i ich syna po prostu lepsze perspektywy i większe możliwości rozwoju biznesu/handlu. Szkoda, że Polska dopiero teraz zaczyna dostrzegać siłę chińskiego kapitału.

Środa, 20 lipiec 2016 godz. 09:17

Czasami już nie nadążam nad tym, gdzie i kiedy podróżują moi znajomi Chińczycy. Przyznam, że dla wielu osób dalekie podróże stały się codziennością. Chińczyk, który prowadzi swoją firmę handlową podróżuje cały czas do krajów europejskich, Kanady, Afryki i USA (wcześniej także Bliski Wschód). Zarówno służbowo jak też prywatnie z rodziną. Inny kupił już mieszkanie w Dusseldorfie, bo prowadzi interesy z Niemcami, a jego dzieci uczą się już w Niemczech. Koleżanka regularnie lata na egzotyczne wyspy takie jak Phuket, Bali i Malediwy (można pozazdrościć), prowadzi kilka biznesów: agencja reklamowa i salon SPA. Inna znajoma pochwaliła się, że leci z USA do Niemiec na jakieś forum. Kolejna Chinka, kiedyś moja modelka bywa często w Australii i USA. Pieniądze i wizy nie stanowią już problemu. Zaznaczę tylko, że aby otrzymać wizę często muszą pokazać jakim majątkiem i jakimi oszczędnościami bankowymi dysponują. W tej chwili wielu Chińczyków mieszkających w średnich i dużych miastach może pochwalić się znaczącym majątkiem. Jeszcze w latach 90-tych takie podróże byłyby w ogóle niemożliwe. Wówczas podróżowali tylko politycy, znaczący biznesmeni i niewielka ilość studentów na wymiany z uczelniami najczęściej z Ameryki Północnej i Europy. Oczywiście wielu Chińczyków w czasie tych podróży zakupuje znaczące ilości mleka w proszku, markowych czekolad i whisky.

Środa, 22 czerwiec 2016 godz. 14:30

Po wizycie prezydenta Xi Jinping rozgorzały dyskusje na temat eksportu polskich wyrobów na rynek chiński. Oczywiście szans i możliwości jest wiele, ale znając życie wiele zostanie zmarnowanych. Eksporterzy mogą się cieszyć, ale nie wiem czy przeciętny Polak powinien być szczęśliwy. Rynek chiński jest bardzo chłonny. Już teraz w niektórych krajach wprowadzono limity na sprzedaż i eksport mleka dla niemowląt. Chińczycy wykupują coraz więcej produktów spożywczych pochodzących spoza Azji. Cena w zasadzie nie gra roli. Jeśli eksport z Polski do Chin ruszy pełną parą to niestety, ale niektóre produkty mogą po prostu zdrożeć tutaj w Polsce. Producentom, hurtownikom i eksporterom będzie się opłacało wysyłać towary z zawyżoną ceną do Kraju Środka niż sprzedawać je taniej na rodzimym rynku. Oczywiście wszystko zależy od skali eksportu i ilości, ale Chińczycy na pewno doceniliby jakość polskiego mleka i produktów mlecznych, mięsa, owoców, przetworów owocowych, słodyczy itp. Do tej pory eksport był śladowy, często przez pośredników w innych krajach Europejskich, przez agentów w Hong Kongu czy na Tajwanie. Teraz będzie to bardziej bezpośrednie i zapewne na dużo większą skalę. Jak to wpłynie na nasz rynek - okaże się w ciągu kilku lat. Na pewno apetyt i zapotrzebowanie rynku chińskiego będzie stale rosło. Tam cena po prostu nie gra żadnej roli, bo zawsze znajdą klienta. Za mleko dla niemowląt płacą dwa lub trzy razy więcej niż w Polsce. Z wieloma innymi produktami może być podobnie.

Poniedziałek, 20 czerwiec 2016 godz. 08:45

Polska obudziła się po 12 latach... przypomnieli sobie, że są Chiny! Odwiedzili prezydenta Xi Jinpinga, a teraz on odwiedza Polskę. Mam wrażenie, że w tej chwili współpraca będzie się odbywała na warunkach chińskich. Kraj Środka może wybierać i przebierać w partnerach. Doskonale współpracują z Niemcami i Francuzami od dekady. Zastanawiam się, komu zależało na tym, żeby Polska nie aspirowała do roli chińskiego partnera w Europie? Nie będę wprost oskarżał, ale mam swoją koncepcję. Niemcom na pewno nie jest na rękę import/eksport bezpośredni z Chin i do Chin. Na pewno nie jest im na rękę rozwój linii kolejowej z Chin do Polski (chociaż jest to dużo droższy transport niż morski). Na pewno też nie jest korzystny rozwój polskich portów. To wszystko było przez lata wyhamowane. Teraz działania są po prostu spóźnione. Dużo zależy od władz Chin, a my co najwyżej możemy inicjować współpracę, bo wiadomo, że w oczach przeciętnego Chińczyka nie jesteśmy silnym krajem w Europie. Niestety sami na to zapracowaliśmy od 1989 roku.

Poniedziałek, 18 kwiecień 2016 godz. 07:13

Zauważyłem ostatnio siedząc z przodu w nowej taksówce VW w Shenzhen, że kierowca jest bardzo zajęty telefonem komórkowym. Co skrzyżowanie i jakieś dłuższe oczekiwanie na światłach to sprawdzał swój smartfon. Jak się okazało był bardzo zajęty sprawdzaniem sytuacji na giełdzie papierów wartościowych. W którym kraju taksówkarze grają na giełdzie? Jak on w ogóle ma na to czas? Jak widać pewne aplikacje umożliwiają inwestowanie pieniędzy w czasie wykonywania zupełnie innego zawodu. Oczywiście do czasu aż spowoduje stłuczkę śledząc stan swoich inwestycji.

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone