Dzienniki z Chin
Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach
Zbliża się chiński nowy rok, a ze względu na ogromne opady śniegu większość pociągów została anulowana, a pozostałe są opóźnione nawet o kilka dni. Na stacji głównej w Kantonie koczuje 800 000 ludzi, którzy utknęli w połowie drogi pomiędzy miejscem swojej pracy, a rodzinną miejscowością. Od trzech dni pasażerowie czekają też w holach na stacji w Shenzhen. Sytuacja jest tragiczna, dla nas w Polsce niewyobrażalna.
Zaobserwowałem, że zmienia się tendencja noworoczna w Shenzhen. 3-4 lata temu większość ludzi wyjeżdżała z Shenzhen do swoich rodzinnych miast i wiosek na Chiński Nowy Rok, teraz się zmieniło. Większość ludzi tutaj zostaje, a nawet zaprasza na święta swoich rodziców i dziadków. Już teraz w hipermarketach tłumy ludzi, pojawiło się wiele starszych osób z zewnątrz. Takie osoby się wyróżniają, bo w Shenzhen na co dzień dominują nadal młodzi ludzie. Armia starszych osób pojawia się w okresie nowego roku, czyli już teraz nawet do końca lutego. W Chinach firmy mają wolne 1-4 tygodnie, bardzo różnie jest to rozplanowane. Na pewno w dniach 3-17 lutego większość firm będzie miała wolne. 7 lutego zaczyna się rok szczura.
W Polskich mediach już zaczyna się nagonka na igrzyska w Pekinie. Wyciągają wszystkie absurdy, błędy, pomyłki organizatorów i tworzą z tego żarty. Nie przypominam sobie takich anegdot przed igrzyskami w Atlancie, Sydney, czy Atenach. Dlaczego? Bo Chińczycy w naszym mniemani to takie kitajce, z których można się pośmiać. Znam jednak dobrze mentalność Chińczyków i wiem, że do pewnych spraw potrafią się przyłożyć, a nawet sławna polska gościnność nijak ma się do gościnności i życzliwości Chińczyków. Oni pomagają każdemu, nawet jeśli nie potrafią się porozumieć po angielsku, w hotelach, na lotniskach, na granicy prowadzą gości jak za rączkę. Olimpiada na pewno wszystkich zdziwi i będzie wspaniała, ale w Polsce nikt tego nie przyzna, bo zajmą się prawami człowieka i wolnością Tybetu. Ludzie po prostu nie rozumieją, że ten kraj musi taki być i że miliony muszą cierpieć, żeby tysiącom się dobrze wiodło. Tak już jest.
Dzisiaj w parku organizują piknik rodzinny pod hasłem "Jedna para - jedno dziecko". Takie propagandowe show, przygotowali scenę, setki krzeseł i będę coś prezentowali. Lepiej uczyli by antykoncepcji w szkołach średnich, niż tłumaczyli coś małżeństwom, które po fakcie mają 2-3 dzieci. Osobiście znam już dwie pary, które nielegalnie mają drugie dziecko, więc ta polityka jednego dziecka w dużym stopniu nie działa.
Dzisiaj w chińskim Carrefourze była degustacja wódek Smirnoff i likieru Baileys. Szkoda, że w Polsce tego nie ma. Już sobie wyobrażam te kolejki starszych panów - setka degustacji i od nowa, z powrotem do kolejki. W takim hipermarkecie zakupy to przyjemność, każdy mężczyzna chętnie poszedł by ze swoją żoną. "Ty sobie idź kochanie tam popatrz, a ja tu stanę w kolejce z kolegami". A na rynku chińskim nie było żadnych degustatorów. I tu ziarno padło na niepodatną glebę.
