Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Piątek, 22 luty 2008 godz. 05:34

Internauci często poszukują informacji na temat pensji w Chinach... może ta informacja też się przyda. Początkująca kelnerka w jednym z najlepszy hoteli w Shenzhen 5* zarabia 600 RMB miesięcznie (w przeliczeniu 200 PLN). Oczywiście hotel zapewnia im wyżywienie i nocleg. Teraz już pewnie wiecie, dlaczego w każdej restauracji jest po kilka kelnerek przy każdym stoliku. To jest przykład możliwie najniższej pensji, domyślam się, że ta dziewczyna jest dopiero przyuczana do zawodu, w przyszłości może zarabiać 1000-1500 RMB.

Niedziela, 2 marzec 2008 godz. 15:30

Dwa dni temu jadąc taksówką w Szanghaju przyznałem się, że jestem z Polski. Taksówkarz zapytał mnie od razu o kogoś o nazwisku 'Jaluzelskii'. Brzmiało to dosyć dziwnie, ale po chwili zrozumieliśmy, że chodzi oczywiście o Jaruzelskiego. Najwyraźniej ostatnie 'newsy', jakie czytał o naszym pięknym kraju pochodziły sprzed 30 lat. Pogratulować pamięci i wiedzy. Taksówkarz zapytał mnie, czy Jaruzelski siedzi w więzieniu. Nie zrozumiałem go, ale pokazał mi gest skutych rąk. Zdziwił się, że Jaruzelskiego nie aresztowali.

Wtorek, 4 marzec 2008 godz. 01:51

W niedzielę miałem okazję uczestniczyć w imprezie pod tytułem DZIEŃ OTWARTY POLICJI W SHENZHEN. W komendzie głównej mogliśmy zobaczyć sprzęt, umundurowanie, pojazdy, nawet helikopter. A jaki to sprzęt! Jakie centrum dowodzenia! Polska policja może o tym pomarzyć. Każdego policjanta mogliśmy sfotografować, zwykle na ulicy to niemożliwe. Człowiek z oddziałów specjalnych dał nam nawet potrzymać do zdjęcia karabin snajperski. Chcieliśmy zainscenizować moje aresztowanie, ale policjant odmówił, bo to 'niepoprawne politycznie', jak wyjaśnił. W sumie to miał rację, przecież takie zdjęcie można wykorzystać, żeby znowu pisać bzdury o Chinach, że aresztowali dziennikarza obcokrajowca itp. Ogólnie poznałem policję z innej strony, zwykle kojarzyli mi się z bezwględnymi mundurowymi o rasistowskich poglądach. Teraz patrzę na to inaczej, wszyscy byli naprawdę mili i chętnie pozowali do zdjęć. A jakie fajne przedstawienia przygotowali... zdjęcia oczywiście dodam do galerii.

Środa, 5 marzec 2008 godz. 09:10

Dzisiaj taka śliczna pogoda, błękitne niebo, smog niezbyt uciążliwy, skoczyłem więc na rowerze do centrum zrobić jakieś zdjęcia z takich dwóch mostów w Luohu. Jakże się zdziwiłem, bo przecież w Chinach nie ma prostytucji! NIE, W OGÓLE NIE MA! Są tylko karaoke i salony masażu. Ale na tym moście proszę sobie wyobrazić w samo południe stały cztery dziewczyny. Później zrobiło się ich chyba dziewięć po obu stronach mostu. Może się mylę, ale co tam robią takie dziewczyny, młode (choć bardzo brzydkie i grubawe), w ręku tylko telefon i jakaś kosmetyczka, krótkie spódniczki albo spodenki i stoją na moście, po prostu czekają i odbierają telefony. Obok stało dwóch facetów, pewnie ich opiekuni. Okolica jest ciekawa, bo są tam głównie magazyny meblowe, sklepy i hurtownie. Zapewne wielu kierowców czeka tam na towar, rozładunek, a takie koleżanki umilają im czas. Czyli natrafiłem na odpowiednik naszych pań z autostrad. Zdziwiłem się, bo policja ostatnio walczy z taką otwartą formą sutenerstwa, ale są takie rejony (jak ten właśnie), że brudne interesy kwitną.

Niedziela, 9 marzec 2008 godz. 04:16

Wczoraj w centrum Shenzhen weszliśmy do takiej typowo chińskiej dyskoteki, poza mną nie było tam żadnego obcokrajowca. Siedzimy i nagle słyszę polską lirykę, jakiś zmiksowany przebój dyskotekowy "...miłość... noc się już kończy...". Znowu polski dance! Nie rozumiem tego... nawet w Polsce nigdy nie słyszę tych wykonawców, żadna stacja radiowa tego nie puszcza, a Chińczycy ściągają to chyba z sieci i ich DJ gra polską muzę. Niesamowite uczucie, uśmiałem się, bo cała sala się przy tym bawi, ale tylko ja rozumiem słowa. Ciekawe, czy Chińczycy płacą ZAiKSowi za puszczanie tych utworów?! Ha ha!

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone