Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Środa, 19 kwiecień 2006 godz. 11:59

Dzisiaj jeden Chińczyk zapytał mnie, czy trudno w Polsce dostać paszport... no ciekawe... może on jeszcze myśli o naszym poprzednim systemie. Teraz już wszyscy uciekają z Polski i wystarczy tylko dowód. Dobrze, że nie pytali mnie, jak tam zdrowie Bieruta. Widzicie, jak Polska jest postrzegana za granicą, nic o nas nie wiedzą. Zdania typu "Chopin był Polakiem?" (niektórzy myślą, że to Francuz), "Kopernik, a tak uczyliśmy się w szkole o nim" (bez większego entuzjazmu), "Papież - a co to jest?", "Warszawa (po chińsku HuaSha), nie znam", "A Polska ma dostęp do morza?" - to już jest na porządku dziennym, niejeden Chińczyk tak mnie pytał, albo się dziwił. Polska nigdy nie potrafiła się promować, a przecież mamy ciekawą historię, wiele sławnych postaci, ciekawe książki, sukcesy naukowe (ostatnio programiści komputerowi), odkrycia, dobre filmy i dobrą muzykę, a ile atrakcji turystycznych, piękna przyroda, morze, góry, tysiące jezior, o muzeach, kościołach i katedrach nie wspominając.

Sobota, 22 kwiecień 2006 godz. 11:47

Jeździłem w Chinach różnymi pojazdami, taksówkami i autobusami, dzisiaj na przykład 5 godzin nowoczesnym i bezpiecznym autobusem Volvo. Ale zanim dotarłem na stację autobusową w prowincjonalnym miasteczku, do którego nie docierają często biali ludzie, przejechałem się super starą taksówką. Pojazd był tak wysłużony, że kierowca (kobieta) podjechała po nas z wielkim trudem i ostrożnie, tak żeby samochód się nie rozpadł na kawałki. Gdy chciałem wsiąść okazało się, że klamka jest wyłamana z zewnątrz. Na każdym skrzyżowaniu, gdy pani wrzucała na luz, aż cała deska rozdzielcza podskakiwała od pracy silnika. Dobrze, że nie musieliśmy za daleko tym klekotem jechać.

Niedziela, 23 kwiecień 2006 godz. 10:04

26 letni Chińczyk rozmawiał ze mną podczas wizyty w jego firmie (małe miasteczko w Guangdong) na temat pracy w Polsce, naszej historii, jedzenia, kultury itp. Nie mógł mi uwierzyć, że moja pierwsza praca to wynagrodzenie 500 PLN/miesięcznie. Po prostu jak mu to przeliczyłem to się śmiał, tu są oczywiście i niższe pensje, ale porównując to relatywnie do wykształcenia, umiejętności, wiedzy i charakteru pracy to była po prostu śmieszna pensja. W Chinach na tym samym stanowisku można zarobić na pewno dwa, trzy razy tyle.

Poniedziałek, 24 kwiecień 2006 godz. 15:03

Od kilku dni oglądając relacje polskich mediów dochodzę do wniosku, że mam kolejny, cholernie dobry powód do tego, żeby żyć w Chinach i z tym krajem wiązać swoją przyszłość. Ten powód, argument nazywa się Andrzej Lepper, który pewnie w kolejnych wyborach zostanie prezydentem. Z drugiej jednak strony zawsze podziwiam takich ludzi, można się od nich uczyć - jak zrobić karierę w oparciu o nic, zaczynając od niczego, jak wejść na salony i rządzić, mimo, że nie ma się ku temu żadnych predyspozycji.

Sobota, 29 kwiecień 2006 godz. 07:43

A w Gazeta.pl znalazłem taki opis do zdjęcia: 'Robotnik w fabryce elektroniki w Shenzhen - pokazowym mieście chińskiego cudu gospodarczego'. Pokazowe miasto? Jaki tekst... żeby w Polsce było chociaż pół takiego 'pokazowego miasta'. Można się uśmiać. Facet, czy kobieta odwiedzili jedną fabrykę i podniecają się, że ktoś tam płytki PCB obcina dzień i noc. Ile ja już fabryk odwiedziłem! Różnych robotników widziałem, w różnych warunkach, ale lepiej jak praca w ogóle jest, niż jak ktoś z głodu zdycha, jak miało to miejsce w latach 50-tych. Ci ludzie po prostu tego nie rozumieją. Niech się wybiorą do polskich fabryk, kopalń, hut i napiszą coś... ale co - o braku rentowności, braku zamówień, bezrobociu? No tak, ciekawiej pisać o tym, jak w Chinach się wykorzystuje 'tanią' siłę roboczą, której pensje tak naprawdę coraz częściej są podobne do tych w Polsce. Niech się do Turcji wybiorą, albo do Indii (tam pracują dzieciaki, w Chinach nigdy tego nie widziałem)!

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone