Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Piątek, 14 kwiecień 2006 godz. 08:04

Chińczycy są jak małe dzieci. O 12:30 muszą zjeść obiad, żeby nawet się paliło, to zjeść muszą, spotkanie odwołają, przestaną rozmawiać przez telefon, wyłączą komputer i muszą jeść punktualnie. Ale dlaczego, jak dzieci? Bo po obiadku niektórzy nawet śpią, nawet na biurku, położą głowę obok klawiatury i śpią sobie. A kolacja zawsze około 18:30-19:00 dla zdrowotności, bo każdy wie, że jeść bezpośrednio przed snem to nic dobrego dla naszego organizmu. Możemy się od nich uczyć żywieniowej punktualności!

Sobota, 15 kwiecień 2006 godz. 13:32

Ja rozumiem, że seks biznes to przyszłość, już na całej ulicy karaoke (czyli taka agencja towarzyska z przykrywką) i wszędzie salony masażu stóp (i innych części ciała, kto tam co potrzebuje), ale żeby nawet w sklepie z płytami DVD i muzyką wywalili gry na Playstation 2 i wrzucili na te półki filmy erotyczne? Dajcie spokój, powariowali!

Niedziela, 16 kwiecień 2006 godz. 07:07

Wesołego Alleluja! Większość Chińczyków nie wie, że dzisiaj Wielkanoc! Oczywiście, Ci którzy mają kontakt z białymi (Europejską i Amerykańską kuluturą) coś wiedzą na ten temat, a niektóre firmy mają nawet jeden, dwa dni wolne (w Hong Kongu na przykład mają przerwę świąteczną). Ogólnie jednak Wielkanoc nie jest popularna i nie została tak rozreklamowana jak Boże Narodzenie. Jajka, zajączki i baranki długo jeszcze nie zajmą miejsca komercyjnych choinek i Mikołajów. Najgorsze jest też to, że Chińczycy wrzucają czasem nasze święta do jednego worka (Amerykański Dzień Dziękczynienia, Wigilia, Wielkanoc). Nie winię ich za to, ale wypada czasem trochę im opowiedzieć i wytłumaczyć nasze tradycje i obrzędy.

Poniedziałek, 17 kwiecień 2006 godz. 05:16

Chińczycy już dzisiaj w pracy, dzień jak co dzień. To co sam się mam wodą polewać, żeby tradycję zachować?! No, chyba tak...

Poniedziałek, 17 kwiecień 2006 godz. 08:36

Widziałem dzisiaj dwóch idiotów z psami, bo inaczej ich nazwać nie mogę. Ja wiem, że w Chinach psy to taki szpan, im większy tym lepiej. Nie ważne, że w dużym mieście ten pies nie ma gdzie wyjść, ale co tam... Gość wziął drewnianego drąga i zaczął okładać tego psa, a pies aż wył z bólu. Bił go dwie minuty, bo pies nie chciał usiąść, czy nie słuchał jak go woła, też mi wychowanie psa. Podobną sytuację oglądałem na swoim osiedlu. Kobieta biła psa takim specjalnym pejczem, a ten pies biedny ledwo już chodził. Nie wiem, może dla nich to jakaś forma odreagowania stresu, kup sobie psa i go lej codziennie? Nie liczę, że ktokolwiek będzie się tu zajmowałem losem psa, ale po co im te zwierzaki w domu? Nie znasz się na psach, nie kochasz zwierząt, trzymasz go najwyraźniej dla mody, żeby w domu był sobie pies i niech znajomi podziwiają, jak go będziesz okładał!

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone