Dzienniki z Chin
Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach
Zaobserwowałem ostatnio, że coraz więcej ludzi w Chinach stać na drugie dziecko. Słowo STAĆ należy tu traktować dosłownie - bo najczęściej płaci się karę za drugie dziecko, dotyczy to szczególnie dużych miast, jeśli rodzice dziecka nie są jedynakami. Mój znajomy zdecydował się na drugie dziecko, wiem, że finansowo to nie problem dla niego, radzi sobie bardzo dobrze. Wkurza mnie tylko taka niesprawiedliwość, bo przecież władze chińskie biorą te pieniądze dla siebie, nie na przyszłość tego dziecka. A nie chodzi o małe kwoty, bo zwykle jest to kwota 50-100 tysięcy złotych w przeliczeniu. Wielu młodych Chińczyków wzbogaciło się tak szybko, że takie kary traktują jako coś normalnego, standardowa opłata. Inna kwestia, że tymi dziećmi najczęściej zajmują się dziadkowie albo sama matka. Ojcowie są po prostu zajęci biznesami, podróżami służbowymi, późnymi kolacjami z partnerami w interesach, klubami karaoke, a czasem niestety też kochankami. W Chinach dziecko oznacza po prostu więcej pracy dla kobiet i dziadków. Rola ojca często zaczyna się i kończy w momencie poczęcia, później to już problem kobiety, jak wychować dziecko, jak z nim postępować i jak sobie radzić z wszystkimi problemami. Mężczyzna przynosi pieniądze i to jego główna rola w nowoczesnej chińskiej rodzinie. Oczywiście tatusiowie są bardzo dumni, pokazują zdjęcia i filmy dziecka swoim znajomym, a jeśli to syn to są w siódmym niebie. Niestety na co dzień nie poświęcają dzieciom wiele czasu i stoją jakby obok własnej rodziny.
Ostatnio zaniedbałem trochę stronę i nadal czeka sporo zdjęć do dodania. Niestety jestem teraz zdecydowanie bardziej zajęty, zbudowałem kilka nowych stron - nie tylko o Chinach i przymierzam się do przebudowy tej strony www. Zwykle grafika, HTML, CSS i baza danych MySQL zajmują sporo czasu, tak więc nie mam kiedy dodawać nowych zdjęć ani tekstów. Mimo wszystko postaram się coś podrzucić i jak tylko będę miał więcej czasu zadbam o fotochiny.com !
Moja dobra przyjaciółka - Chinka została ciocią. Ma teraz wiele dodatkowych zajęć. Problem polega na tym, że niemowle nie chce jeść mleka matki i muszą kupować mleko w proszku. W każdym normalnym kraju nie byłoby nic nadzwyczajnego, ale żeby w Chinach kupić bezpieczne mleko trzeba się wybrać do Hong Kongu na zakupy. Często widywałem ludzi z torbami wypchanymi puszkami mleka, którzy przekraczali granicę. Kiedyś nasza inna znajoma też dostała takie zlecenie - przewiozła mleko dla koleżanek. Wszystkie te kłopoty zaczęły się w 2008 roku, gdy odkryto zatrute mleko w proszku, afera z melaminą. Od tego czasu przeciętni Chińczycy nie ufają rodzimym producentom. Mnie zadziwia natomiast fakt, że społeczeństwo nie domaga się zmian, dokładnych kontroli, całkiem po prostu nie ufają zapewnieniom władz i chyba już nikt rozsądny nie poda dziecku typowo chińskiego mleka.
Mój znajomy Chińczyk też oglądał pierwszy mecz na żywo i pogratulował mi smsem w środku nocy pierwszego gola Euro 2012. Niestety, gdy Grecja wyrównała wysłał smsa "O mój Boże!". A gdy nasz bramkarz otrzymał czerwoną kartkę napisał do mnie "Ohohoho". Ostatecznie jednak, późno w nocy stwierdził, że wynik jest zadowalający i może spokojnie spać. W Polsce powinniśmy mieć świadomość, że nawet Chińczycy nam kibicują - tak więc "DO BOJU POLSKO!" (mamy wsparcie Chińskiej Republiki Ludowej).
Aktualnie większość chińskich żon nie ma pożytku z mężów, bo panowie są zajęci oglądaniem Euro 2012. Różnica czasu 6 godzin powoduje, że mecze są emitowane na żywo w godzinach od 24 do 4:30 w nocy. Teraz wielu chińskich biznesmenów chodzi też niewyspana do pracy. Chiny nigdy nie zachwycały się własnym, rodzimym futbolem, ale to co dzieje się na Europejskich stadionach zawsze ich pasjonuje.
