Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Sobota, 26 listopad 2011 godz. 21:21

Mam wrażenie, że z roku na rok kino chińskie jest coraz gorsze. Może widzowie w Polsce inaczej to odbierają, bo produkcji z Kraju Środka jest niewiele i jeśli ktoś w ogóle interesuje się Azją to jakikolwiek film może wzbudzić zainteresowanie. Wygląda na to, że ostatnio produkuje się w Chinach coraz więcej komercyjnych i beznadziejnych filmów dla mas. Pojawiają się mało inteligentne komedie, jakieś parodie w stylu dennych filmów z ameryki. Jest coraz więcej niby-romantycznych komedii, w których piękna Chinka (z Hong Kongu na przykład) musi wybrać między bogatym a... bogatym mężczyzną. Oczywiście w czasie seansu producent wypromuje jakąś markę samochodów, perfumy, torebki itp. Filmy z lat 1990-2005 miały więcej treści, były o czymś, podejmowały trudne tematy (oczywiście ograniczone przez chińską cenzurę). Nadal podobają mi się pewne produkcje wojenne-historyczne, ale przeraża mnie ilość efektów komputerowych. Tysięczne armie tworzy grupa kilkunastu statystów skopiowanych komputerowo, by pokryć całą panoramę. W filmach wykorzystuje się często scenerie, któych przeciętny Chińczyk nigdy w swoim kraju nie widział - znowu stosowanie komputerów, a także wybór zupełnie odizolowanych lokalizacji, które w ogóle mi się z Krajem Środka nie kojarzą. Z nowych filmów spodobał mi się "The man behind courtney house" (守望者:罪恶迷途). Opowiedziano w nim w nietypowy sposób ciekawą historię. Doceniam też dobre dialogi, rozważania o życiu, zemście, miłości. Podobała mi się atmosfera, otoczenie i scenografia, kadrowanie i praca kamer. Miła odmiana po tych wszystkich cukierkowych, komercyjnych produkcjach, które promują kult pieniądza, drogie samochody, wielkie mieszkania, sztuczne biusty, rozwiązłość i zdradę. Reżyserzy próbują dotrzeć do milionów widzów z wielkich metropolii dla których najbardziej liczą się dobra materialne. Film nie musi mieć głębszego przekazu - powinien za to pokazać, jak znaleźć bogatego męża, jak zdradzać żonę, jakich perfum używać i jak być 'cool' w chińskim rozumieniu. Po prostu ameryka w Chinach!

Czwartek, 8 grudzień 2011 godz. 17:38

Znajomy z Hong Kongu powiedział mi przedwczoraj, że przed kryzysem ratują ich szalejący na zakupach Chińczycy z Chin kontynentalnych. Ponoć rządzą w firmowych sklepach Prady, Gucciego, LV, Coco Chanel, Apple... Bogaci Chińczycy mają już wszystko - mieszkania, samochody, kochanki, karnet na siłownię i do SPA, osiem kont bankowych teraz to wszystko trzeba ładnie oprawić markowymi przedmiotami. Mogą sobie kupić praktycznie wszystko, ale wiecie czym możemy się pocieszać? Kupią wszystko oprócz... WOLNOŚCI!!! A tak na marginesie - jak to się historia obróciła o 180 stopni. Dawniej to ludzie z Hong Kongu mogli kupić wszystko w Chinach za grosze, ale w zasadzie bali się nawet przekraczać granicę. Teraz to tłumy Chińczyków 'atakują' Hong Kong w szaleństwie zakupów. Szczyt tych zakupów osiągną pewnie w okresie Chińskiego Nowego Roku - pod koniec stycznia.

Wtorek, 20 grudzień 2011 godz. 18:41

Wizyta prezydenta Komorowskiego w Chinach nie ma dużego znaczenia w Kraju Środka. Zastanawiam się nawet, gdzie była Polska dyplomacja przez 14 lat? Gdy Chiny były na topie i dosłownie rozkwitały, cały świat robił z nimi interesy a Polska była najbardziej obrażona. Teraz podpiszą trzy umowy, wymienią więcej studentów i ma być pięknie. Ale mnie najbardziej rozbawia fakt, że Polacy jadą tam przekonać Chińczyków, że w Polsce warto inwestować! Tak, świetny moment - światowy kryzys, niepewne kursy walut, niestabilna sytuacja ekonomiczna. Na pewno jest to najelpszy moment by inwestować w małym, nieznanym kraju takim jak Polska - bo tak postrzegają nas Chińczycy. Do tego doszła jeszcze śmierć Kim Dżong Ila i Chińczycy najbardziej zajmują się tym problemem. Wizyta Komorowskiego jest mało znacząca, już bardziej liczą się małe państwa afrykańskie - bo tam są złoża, nie ma praw człowieka i Chinom łatwo sprzedać coś bez certyfikatów i norm jakości. Odnośnie praw człowieka - znowu wspomniano o tym w polskich mediach. Dlaczego Polska ma rozliczać Chiny z przestrzegania praw człowieka? Tam praw człowieka jako takich w ogóle nie ma - po co o nie pytać? Tylko Polska dyplomacja może z czymś takim wyskoczyć.

Niedziela, 25 grudzień 2011 godz. 18:25

W tym roku chińscy dostawcy, przedstawiciele firm w Chinach handlujących z Europą, Polską byli wyjątkowo aktywni w przesyłaniu świątecznych życzeń. Jak się domyślam kryzys daje się we znaki - mają mniej pracy, mniej zamówień, mniej produkcji. Święta to okazja, żeby wysłać kilkanaście, kilkadziesiąt emaili, e-kartek, życzeń świątecznych do wszystkich klientów, którzy obchodzą Święta Bożego Narodzenia. Jest to okazja, żeby o sobie przypomnieć i dyskretnie polecić swoje produkty, zapytać może o nowe zamówienia. A te nowe zlecenia i tak będą musiały poczekać, bo wkrótce Chiński Nowy Rok. Zaczynamy Rok Smoka, powinien być szczęśliwy!

Wtorek, 3 styczeń 2012 godz. 13:59

Nasza znajoma Chinka, dosyć niewinna, spokojna dziewczyna została zaproszona na 'imprezę wigilijną' do jakiegoś Amerykanina w Shenzhen. Problem w tym, że ten gość nie zaprosił jej bezpośrednio. Tak więc przyszła ta Chinka, która znała Amerykanina i jeszcze przyprowadziła dwie koleżanki. Jak się okazało Amerykanie nie są zbyt gościnni. Powiedział coś w stylu "ale czemu je przyprowadziłaś do mojego małego mieszkania, tu już jest sporo znajomych!". Pamiętam jak na początku mojego pobytu w Chinach na wigilię ktoś dodatkowo zaprosił parę zupełnie mi obcych Chińczyków. Zgodziłem się na to i nikogo się nie czepiałem, mimo że dla nas wigilia jest bardziej osobista, rodzinna. Dla nich to była ciekawostka, a ja ich ugościłem jak umiałem. Przez tego Amerykanina moja znajoma średnio się poczuła. Posiedzieli tam chwilę i jak to na typowej amerykańskiej wigilii poszli do baru. Ona zbyt rozrywkowa nie jest i po 22:00 poszła do domu. Jak sama stwierdziła to może wypadało nie komentować tego, że przyszły dodatkowe koleżanki i gdzieś między sobą wyjaśnić, żeby lepiej nikogo w przyszłości nie przyprowadzała. Takie to są różnice kulturowe i tak wygląda amerykańska gościnność.

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone