Dzienniki z Chin
Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach
Wracając do poprzedniego wątku... sprawdziłem dokładniej dwa te sklepiki z przekąskami i słodyczami, ta sama sieć. Okazało się, że oprócz pralinek są jeszcze polskie czekolady Terravita. Dosyć rozsądna cena - około 5 PLN. Dziwne, że w dużych marketach nic takiego nie ma, a w tych małych butikach jakoś polskie wyroby utorowały sobie drogę.
Dzisiaj znowu ku uciesze natrafiłem na polski produkt i znowu słodycze. Pisałem wcześniej o bombonierce "Solidarności". Tym razem byliśmy w takim sklepiku ze słodyczami (to sieć sklepów). Słyną głównie z różnych żelków i typowo chińskich przysmaków (orzeszki, sezam). Wychodząc rzuciła mi się w oczy mała paczka czekoladek, pralinki. Nie domyśliłem się, że są z Polski, bo to mniej znana marka. Zapytaliśmy sprzedawczynię i powiedziała, że to jest z Polski. Pralinki "Lama", dwa małe opakowania w przeliczeniu około 14 PLN. Dobrze wiedzieć, że mają tam polskie słodycze. Jak będę "na głodzie" czekoladkowym to się tam wybiorę.
Ostatnio nasi znajomy z prowincjonalnego miasteczka odwiedzili Shenzhen. Przyjechali z córką (około 4 lata) i bratanicą (8 lat). Ich córka zachowywała się jak "zwierzak" w restauracji. Wchodziła pod stół, krzyczała, łapała ludzi za buty, skakała, stukała, po prostu szalała do woli bez żadnej uwagi ze strony rodziców. Bratanica była o niebo spokojniejsza i nawet mówiła sporo po angielsku, nie była zbyt natarczywa (dzieci czasem za bardzo się ekscytują widząc obcokrajowca), a ona po prostu ze mną rozmawiała, całkiem poważnie nawet, okazało się, że to prymuska z angielskiego. Gdy zachowanie córki-urwisa przekroczyło pewne granice matka zwróciła jej uwagę. Ojciec powiedział, że wychowują ją "na zachodni sposób". Ciekawe? Wynikałoby z tego, że na zachodzie (czyli w Polsce też) wychowuje się dzieci obojętnie, bez żadnego zainteresowania, bezstresowo (jak to ujęto w pewnej komedii). Najwyraźniej Chińczycy wychodzą z założenia, że jeśli dziecko jest rozpuszczone to można to przypisać do zachodniego stylu życia i jest super, bo jest światowo!
Spodobała mi się (jakże głupia) złota myśl pewnego przewodniczącego Chin (na pewno domyślacie się o kogo chodzi). Nie chcę pisać tego imienia, bo jeszcze mi zablokują stronę w Chinach. Otóż ten sławny i mądry (mądry-inaczej) wódz powiedział kiedyś: "Im więcej człowiek czyta książek tym jest głupszy". Głęboka myśl. Warto wspomnieć, że ten przywódca sam wielu książek nie czytał, ale uwielbiał pisywać różne bzdury i prać mózgi wszystkich Chińczyków. Gdyby go nigdy nie było, ciekawe jakie byłyby Chiny? Ne pewno lepsze.
Wczoraj jeździłem na kolarzówce. Na głównej ulicy śmigałem między samochodami, bo zrobił się straszny korek, cztery pasy i wszystko zatłoczone. Okazało się po dwóch kilometrach, że jakiś samobójca zablokował pół ulicy. Gość wdrapał się na taki stalowy pomost z tablicami informacyjnymi, jakieś 4 metry nad jezdnią. Strażacy wstrzymali ruch i ustawili poduszkę powietrzną, szkoda tylko, że jak ja to mijałem to nie była nawet napompowana. Może uznali, że lepiej nie pompować, bo gość się i tak nie zabije z tej wysokości, a jak się połamie to będzie miał nauczkę. Już drugi raz widziałem podobną sytuację. Wygląda na to, że takich prób samobójczych będzie coraz więcej (tak jak w Japonii)?! Kiedyś Chińczycy mieli w sercach boga Mao, w latach 80-tych tego boga zastąpiły pieniądze. Mamy teraz kryzys, nie ma pieniędzy, nie ma dobrej pracy, nie ma sensu, aby żyć. Duchowo Chińczycy naprawdę są ubodzy. Jak tylko są dłużej zagranicą podziwiają nasze kościoły i szybko próbują się ochrzcić (znam taki przypadek osobiście). Inni wiarę traktują jak modę, wypada w coś wierzyć. Innym pozostają pieniądze, a jeszcze innym wystarczy nadal żywy kult Mao.
