Dzienniki z Chin
Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach
Zastanawiam się, jak Polacy mieszkający w Anglii mogą tak bardzo tęsknić za ojczyzną? Przecież otoczenie, obyczaje, religia, jedzenie, pogoda, święta, architektura - to wszystko jest bardzo podobne. Jesteśmy Europejczykami i w całej Europie nie ma aż tak dużych różnic. Poza tym w Europie wiele rzeczy można doskonale zorganizować, są polskie sklepy, restauracje, wszędzie są rodacy. Co ja mam powiedzieć? Chiny, Azja to zupełnie inny świat. Trzeba mieć ogromne pokłady tolerancji i trzeba być otwartym na świat, akceptować pewne odmienności, rozumieć inną kulturę, a czasem po prostu milczeć, nie narzekać, nie kłócić się. Oczywiście są z tym problemy, ale nie ma komu się poskarżyć, bo przecież tutaj nic nie dziwi, wszystko jest 'normalne' dla Chińczyków. Dla mnie jest zupełnie inne. Oczywiście każdy ma prawo tęsknić za ojczyzną, ale będąc 2 godziny drogi samolotem od domu, ze świadomością, że codziennie do Polski jeżdżą autobusy, mając lodówkę pełną polskiego jedzenia, rozmawiając z Polakami na co dzień, korzystając z polskiego telefonu, czy rzeczywiście można mówić o mieszkaniu na obczyźnie?
Wczoraj, jakby to nazwać... zakończyły się obchody świętowania nowego roku. Jak widać trwało to ponad dwa tygodnie. Do pierwszej w nocy fajerwerki, petardy, wystrzały, można było oszaleć. Chińczycy nigdy nie przejmują się, że ktoś rano wstaje do pracy. Oczywiście to święto, ale przecież te fajerwerki były wystrzeliwane przez około 10 dni. Ludzie, którzy są tutaj przypadkowo w tym okresie i nie wiedzą wiele o Kraju Środka mogą się naprawdę wystraszyć, że to jakieś ataki terrorystów, czy wojna. Czasem słychać tylko wystrzały, niekiedy jak bomby, innym razem jak serie z jakiegoś działka. Zresztą na pewnym forum w Polsce o Chinach, dwa lata temu ktoś napisał, że w Shenzhen strzelają, ha ha! Niektórzy podchwycili temat i pytali o szczegóły, gotowi do przekazania plotek o wojnie w Chinach. Inni napisali po prostu, że mogło to być przyjęcie weselne, jakaś impreza, czy urodziny. Inny aspekt wczorajszego święta - należy zjeść małe kuleczki ryżowe z czarnym sezamem lub orzeszkami, aby wszystko w nowym roku "szło gładko".
Chińczycy przez ponad 50 lat przywyknęli do posłuszeństwa. Przez lata budowali nowe, wspaniałe Chiny, wierzyli w komunistyczną rewolucję, hasła Mao. Żyli w cierpieniu, poddawali się samokrytyce, zgadzali się z programem partii, w zasadzie polityka była ich religią. Poświęceli własne rodziny dla "dobra" chińskiego komunizmu. Jeśli więc dziś ktoś mówi o wolności, demokracji w Kraju Środka to chyba całkiem po prostu nie zna mentalności tych ludzi. Miną setki lat, zanim ten naród powstanie z kolan i się zbuntuje.
Natrafiłem dzisiaj zupełnie przypadkowo na profil naszej-klasy, który zawierał zdjęcie główne mojego autorstwa, mojej modelki! Nie znam tej osoby, konto fikcyjne, z chińskim nazwiskiem. Jak widać ludzie sobie nic nie robią z praw autorskich i praw do wykorzystania czyjegoś wizerunku. Gdyby ten ktoś zadał sobie chociaż trochę trudu i mnie zapytał o zgodę? Albo wyjaśnił dlaczego? Ostrzegam od razu innych odwiedzających tą stronę, że nie będę tolerował bezprawnego zabierania zdjęć! Wystarczy zapytać - zwykle zgadzam się na użytek prywatny, gdy wszystko jest jasne. Użytek komercyjny bez korzyści dla mnie - raczej się na to nie zgadzam. Są banki zdjęć, gdzie można kupić moje prace. Oczekuję trochę szacunku. I właśnie ze względu na takie sytuacje nigdy nie będę tu publikował zdjęć w większym rozmiarze.
Wczoraj jeździłem na kolarzówce. Na głównej ulicy śmigałem między samochodami, bo zrobił się straszny korek, cztery pasy i wszystko zatłoczone. Okazało się po dwóch kilometrach, że jakiś samobójca zablokował pół ulicy. Gość wdrapał się na taki stalowy pomost z tablicami informacyjnymi, jakieś 4 metry nad jezdnią. Strażacy wstrzymali ruch i ustawili poduszkę powietrzną, szkoda tylko, że jak ja to mijałem to nie była nawet napompowana. Może uznali, że lepiej nie pompować, bo gość się i tak nie zabije z tej wysokości, a jak się połamie to będzie miał nauczkę. Już drugi raz widziałem podobną sytuację. Wygląda na to, że takich prób samobójczych będzie coraz więcej (tak jak w Japonii)?! Kiedyś Chińczycy mieli w sercach boga Mao, w latach 80-tych tego boga zastąpiły pieniądze. Mamy teraz kryzys, nie ma pieniędzy, nie ma dobrej pracy, nie ma sensu, aby żyć. Duchowo Chińczycy naprawdę są ubodzy. Jak tylko są dłużej zagranicą podziwiają nasze kościoły i szybko próbują się ochrzcić (znam taki przypadek osobiście). Inni wiarę traktują jak modę, wypada w coś wierzyć. Innym pozostają pieniądze, a jeszcze innym wystarczy nadal żywy kult Mao.
