Dzienniki z Chin
Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach
Byłem na targach bielizny w Shenzhen. Targi to nic specjalnego i nic nowego w tej branży, ale chodziło bardziej o modelki i zdjęcia. Okazło się jednak, że w ostatni dzień pokazów bielizny będzie niewiele, było za to wielu fotografów. Na trzy modelki przypadło jakiś dwustu gości z aparatami i telefonami-foto :-). Ja jak na złość nie miałem lampy, zdjęcia wyszły kiepskie, nie mogłem nawet patrzeć w wizjer, wszystko robiłem na wyczucie z ręki, ponad głowami kilku osób, które stały przede mną. Bielizna nie była zbyt modna, niektóre wzory naprawdę staroświeckie, ale oczywiście Chińczykom puszcza się bajer, że to jest francuska albo włoska kolekcja (produkowana w Chinach oczywiście). Ceny takiej bielizny to zwykle połowa pensji robotnika chińskiego. Jakość w miarę, ale nic specjalnego, a wzory chyba z dwudziestolecia międzywojennego. Żałuję, że nie byłem tam w pierwszy dzień, bo były profesjonalne modelki, kilka różnych pokazów i nawet jakaś aktorka z Hong Kongu.
Radio ZET podało, że Chińczycy będą bojkotowali markety Carrefoura za to, że popierają oni Tybetańczyków. Ponoć wysłali SMSy na chińskie telefony, aby od maja nie robić tam zakupów. Nie wiem ile w tym prawdy, bo ja, moja żona czy moi znajomi nie dostali takiego SMSa. Mimo wszystko to nawet lepiej, niech bojkotują, nie będę musiał w kolejkach stać do kasy! A Carrefour w Chinach jest całkiem przyzwoity, bo jest sporo importowanych produktów i są dosyć przyzwoite ceny.
Wczoraj po dłuższej przerwie wybrałem się do Hong Kongu. Kupiłem nowy obiektyw Sigma 70-300 do Nikona, taki sam jaki używam już w analogowym Pentaxie. Dokupiłem też lampę, bo dosyć mam niedoświetlonych zdjęć i podnoszenia ISO do 800 i wyżej. Jak tylko opanuję obsługę lampy to pojawią się nowe zdjęcia. Zainwestowałem w aparat cyfrowy, bo widzę, że wywołanie filmów wygląda coraz gorzej i niestety odchodzi do lamusa. Ale nic przecież nie zastąpi dźwięku przewijanego filmu po kolejnej klatce, żaden cyfrowy aparat nie będzie tego imitował. Chciałem też kupić telefon, ale okazało się, że w Hong Kongu telefony nie są już takie tanie i cenowo wygląda to podobnie z Shenzhen, czyli tak samo jak w Polsce, niewiele taniej.
Uśmiałem się, bo sprawdzałem risotto w internecie i widzę "KUCHNIA CHIŃSKA - RISOTTO Z WARZYWAMI I SZYNKĄ". Po pierwsze to w ogóle nie jest chińskie danie! Włoskie - oczywiście. Po drugie w Chinach w ogóle nie ma pojęcia szynki, czy wędliny! Chińczycy nazwaliby to "DZIWNY, ROZGOTOWANY RYŻ Z JAKIMŚ BLIŻEJ NIEZNANYM MIĘSEM I WARZYWAMI". Jeśli dania chińskie to YANGZHOU CHAO FAN. Polecam! Jest to ryż (wcześniej ugotowany na sypko) później podsmażony i wymieszany z groszkiem, kukurydzą, marchewką, krewetkami lub drobno pokrojonym mięsem, odrobiną zielonych warzyw (może być sałata), do tego dodane wcześniej wysmażone jajko. Typowo chińskie danie, nie-risotto!
Komunistyczna propaganda działa! W komunikatorze MSN w opisach większości moich chińskich znajomych pojawiło się [SERCE] CHINA, czyli symbol w stylu KOCHAM CHINY. Myślałem, że to jakaś nowa funkcja MSN, która pokazuje lokalizacje osób. Okazało się jednak, że to jakaś akcja propagandowa, aby popierać Chiny i być przeciwko USA i Francji. Wszyscy wpisali ten symbol samodzielnie, a MSN nic do tego nie ma.
