Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Czwartek, 2 grudzień 2021 godz. 00:07

Niektórzy z Was zastanawiają się pewnie, jak wyglądają teraz podróże do Chin. Otóż, są bardzo utrudnione. Znajomy Chińczyk zrobił sobie taki "tour around the World" ;-), odwiedził Holandię, Niemcy, Czechy, później przelot do USA. Podróżował prawie miesiąc, na co dzień mieszka w Shenzhen, a wylatuje zwykle przez Hong Kong. Wraca teraz do Chin i... tutaj zaczynają się schody. Jest zaszczepiony (również w Europie się szczepił), ale i tak musi mieć negatywne testy w momencie przylotu do swojej ojczyzny. Poza tym obowiązkowo idzie na dwutygodniową kwarantannę. Nie ma tutaj żadnych dyskusji i musi spędzić 14 dni we wskazanym przez władzę ośrodku/hotelu, oczywiście na własny koszt. Jakby tego było mało to po tych 14 dniach powinien jeszcze 7 dni spędzić na kwarantannie domowej! Wyobrażacie sobie coś takiego? W Europie i USA nadal mamy sporo przywilejów i wolności. W Kraju Środka nie ma żadnych dyskusji w kwestii Covida, kwarantanny, obostrzeń. Zresztą nie tylko w tych kwestiach... Ma to swoje plusy i minusy, chociaż przeciętnemu Europejczykowi na pewno nie spodobałyby się takie rozwiązania. Nazwalibyśmy to pewnie "zamach na naszą wolność".

Wtorek, 30 listopad 2021 godz. 00:24

Gdy w Polsce, w Europie trwają protesty przeciwników lock-downu, protesty antyszczepionkowców; w Kraju Środka nie ma żadnej dyskusji z władzą! To akurat nic nowego, ale nie każdy z nas zdaje sobie nawet sprawę z poziomu inwigilacji i nowoczesnych technologii wykorzystanych do walki z covidem. Wyobrażacie sobie sytuację, że na dworcu kolejowym podchodzi do was dwóch policjantów i zabierają was na test covid. Dlaczego? Jak się okazuje przebywaliście dzień wcześniej w pobliżu osób zakażonych. Skąd policja o tym wie? Nie trudno się domyślić, chodzi o lokalizację telefonów. Oczywiście to nie jest zalecenie, prośba, tylko w zasadzei polecenie/rozkaz. Chiny ekstremalnie kontrolują teraz obywateli w kwestii zakażeń koronawirusem. Słyszeliście zapewne o sławnej akcji w Disneylandzie w Szanghaju? Zamknięto cały park rozrywki i przetestowano wszystkich turystów (34 tysiące ludzi), bo było podejrzenie, że w parku była jedna zakażona osoba. Z jednej strony jest to totalna inwigilacja pojedynczych osób, jak również zbiorowości - np. pracowników firm, robotników w fabrykach, czy właśnie parków rozrywki, restauracji, hoteli, jest to zwykłe deptanie praw człowieka, a z drugiej jest to bardzo efektywna kontrola sytuacji pandemicznej. W Europie mamy totalny bałagan i ewentualnie zalecenia, w Kraju Środka mamy porządek i polecenia. Społeczeństwo jest też bardziej karne, odpowiedzialne i nauczone przestrzegania pewnych podstawowych zasad, praw, obowiązków. Domyślam się, że Chiny poradzą sobie z pandemią zdecydowanie lepiej od Europy i Ameryk.

Piątek, 30 lipiec 2021 godz. 01:37

Władza w Kraju Środka namawia teraz ludzi poprzez różne akcje społeczne, aby nie traktowali zakupu mieszkań jako inwestycji. Wygląda na to, że zbyt wielu krezusów wpompowało biliony juanów w nieruchomości. Oczywiście takie działania wpłynęły na wyższe, wręcz absurdalne ceny mieszkań. Nie wiem, czy nie jest za późno na takie działania. Proceder inwestycji w nieruchomości rozwijał się już 15-20 lat temu w Chinach. Kilka osób, które znam w Shenzhen, w Szanghaju, w Guangzhou czy nawet w mniejszym Shunde posiada już po 2-3 mieszkania. Kolejny program to wstrzymanie, ograniczenie dodatkowych zajęć dla uczniów chińskich szkół. Powstało już zbyt wiele prywatnych szkół, różnych kursów, korepetycji. Dotyczy to zarówno sfery naukowej (w dużej mierze także nauka angielskiego), jak też sportu czy muzyki. Dzieci rzadko są we własnych domach, po zajęciach obowiązkowych, idą od razu na zajęcia dodatkowe. Do domu wracają na kolację w zasadzie. Chińscy uczniowie nie mają lekko, duża konkurencyjność, duże wymagania, presja rodziców i środowiska.

Wtorek, 23 marzec 2021 godz. 22:43

Wyobrażacie sobie taką sytuację, że jest jakaś wojna domowa np. w Somalii (oczywiście nie życzę nikomu wojen, ale zdarzały się różne sytuacje w historii świata) i Chiny wysyłają tam swoje wojsko, na wody otaczające Somalię wpływają chińskie lotniskowe, nad miastami latają chińskie śmigłowce... Albo bardziej abstrakcyjna sytuacja - Alaska jest niezależnym państwem i USA planuje je przejąć, wchłonąć, w tym momencie Chiny mówią STOP, nie pozwolimy na to. Kolejny przykład - USA atakują Meksyk, a chińskie wojsko wysyła swoich agentów, żołnierzy, najemników, aby wspierali Meksyk. Co gdyby Chiny założyły bazy wojskowe w Niemczech? Czy komuś by to przeszkadzało? Przecież gospodarczo, biznesowo Kraj Środka świetnie się dogaduje z Niemcami. Czy takie scenariusze są denerwujące? Oczywiście, bo przyzwyczailiśmy się, że to Stany Zjednoczone ingerują w prawie wszystkie konflikty na świecie, a wiele z nich także rozpoczynają (oficjalnie i nieoficjalnie). Co gdyby Chiny tak postępowały? Zwykle tak nie robią, a i tak mają kiepską opinię w świecie, "słabą prasę". Uwierzcie mi, że Kraj Środka ze swoją populacją, siłą militarną, nowoczesnymi technologiami mógłby prowadzić wiele wojen na świecie (a za kilkanaście lat pewnie też w kosmosie), ale to jest po prostu bardziej pokojowy naród. Oni nie są idealnym państwem, tam wiele osób jest krzywdzonych, ale ogromnej większości Chińczyków żyje się po prostu dobrze. To chyba ważne, że kraj dba o swoich obywateli. My też tak mamy, prawda? 500+ ha ha ha. Jedna partia kupiła sobie dożywotnią władzę.

Piątek, 19 marzec 2021 godz. 01:59

Obserwuję, jak bardzo w ciągu zaledwie 17 lat zmieniły się Chiny. Shenzhen praktycznie nie do poznania, żałuję nawet, że nie robiłem więcej zdjęć, bo od tego czasu wyrosło wiele nowych drapaczy chmur. Na prowincji - tam gdzie kiedyś jeździłem skuterem polnymi drogami są teraz szerokie ulice, nowoczesne hotele, sklepy, fabryki. Ludzie także się zmienili. Kiedyś dziewczyny w Chinach nie używały w ogóle kosmetyków lub używały bardzo kiepskich i tanich produktów, które wręcz niszczyły cerę. Chińczycy kupowali na straganach, w małych sklepikach - niemarkowe paski, zegarki, podróbki torebek. Dla większości ludzi logo, nazwa, marka nie miały znaczenia, miało być tanie. Pamiętam, gdy w podróży, w samolotach czy pociągach Chińczycy używali jakiś starych toreb (jak z targowiska), pakowali rzeczy do jakiś uszkodzonych bagaży, worków. Teraz wiele osób wyróżnia się markowymi torebkami, torbami. Wielu mężczyzn kupuje teraz przyzwoite paski, naprawdę drogie zegarki, jadeitową biżuterię itd. Nie tylko światowe firmy odgrywają role, ale też pojawiło się wiele chińskich marek, które są doceniane i drogie. Pamiętam, jak kiedyś te marki miały drobne sklepiki na placu Dongmen w Shenzhen. W Ningbo był firmowy sklep producenta koszul Youngor, kupowałem tam piękne koszule za około 80-120 RMB, a teraz to ekskluzywna marka oferująca elegancką odzież męską. Kiedyś biali ludzi w miastach chińskich to była atrakcja sama w sobie, ludzie się ze mną fotografowali, zagadywali do mnie, uśmiechali się, dzisiaj na każdym kroku widać obcokrajowców z Europy, USA, Afryki. Chińczycy (przed pandemią) bardzo dużo podróżowali, kupowali ekskluzywne dobra w całej Europie, w Ameryce. Zmienił się ich światopogląd, stać ich na coraz więcej przyjemności. Wiele osób nie tylko pracuje, by zapewnić byt, ale coraz częściej może sobie pozwolić na wakacje, podróże z całą rodziną czy jakieś nietypowe hobby. Internet odgrywa też coraz większą rolę - nawet rolnicy sprzedają swoje warzywa na różnych platformach online korzystając ze smartfonów. Oczywiście zmienił się cały świat w ciągu tych dwóch dekad, ale tempo zmian w Kraju Środka szokuje. Wystarczy popatrzeć na moje zdjęcia z lat 2004-2006, żeby to zrozumieć.

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone