Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Czwartek, 4 luty 2021 godz. 03:14

Patrząc na sytuację w Hong Kongu, informacje medialne, ale także jakieś wiadomości od znajomych - aż trudno uwierzyć, że to przejęcie Hong Kongu przez Chiny zdarzyło się tak przypadkowo. To wszystko było zaplanowane od wielu lat, a Chińska władza pogwałciła ustalenia z 1997 roku, bo przecież przez 50 lat, do 2047 roku Hong Kong miał być niezależny od władzy w Pekinie: "jedno państwo, dwa systemy". Kiedy myślę, o całej infrastrukturze w Shenzhen, sposób w jaki stworzone jest metro, przejścia graniczne z Hong Kongiem, drogi, tunele, nowe mosty - to można dojść do wniosku, że to wszystko było stworzone, by połączyć się z Hong Kongiem. W latach 2010-2015 granica była bardziej liberalna, wiele osób z Chin kontynentalnych (szczególnie z Shenzhen) coraz częściej pomieszkiwało w Hong Kongu, nocowali w hotelach, robili zakupy, zakładali firmy/oddziały/biura, kupowali wiele markowych towarów: zegarki, złoto, odzież, torebki, perfumy, wysyłali dzieci do międzynarodowych szkół i przedszkoli w Hong Kongu. Mieszkańcy Hong Kongu organizowali nawet protesty przeciwko Chińczykom z Shenzhen, którzy po prostu zachowywali się głośno, niezbyt kulturalnie w Hong Kongu. Potrzebowali ich pieniędzy, ale drażnił ich sposób bycia "sąsiadów". Później protesty w Hong Kongu, ograniczanie swobód, zmiany prawa, nowy szef policji itd. Bardzo szybko Hong Kong został poddany transformacji przez władze komunistyczne... szkoda. Wiele osób będzie emigrowało, a Hong Kong straci swój urok, miasta wolności, demokracji, miasta wielu kultur. Na pewno nie było to idealne państwo-miasto, ale jednak wydawało się, że sprawiedliwość ma tam jakieś znaczenie. Teraz będzie inaczej. Ciekawe, jak to wpłynie na handel, eksport, współpracę międzynarodową?

Poniedziałek, 14 grudzień 2020 godz. 01:42

W Polsce mamy częściowy lock-down i spacery w maskach, a w tym samym czasie w Guangzhou zorganizowano maraton z tysiącami uczestników. Oczywiście bez żadnego obowiązku noszenia masek. Albo Kraj Środka naprawdę doskonale sobie radzi z tym wirusem, albo czegoś nie wiemy?!

Czwartek, 15 październik 2020 godz. 21:55

Kojarzycie pojęcie "bosych lekarzy" z Chin? W latach 60-tych w Kraju Środka wybrani rolnicy przechodzili kilkumiesięczne kursy medyczne. Celem tych kursów było stworzenie punktów medycznych w każdej wiosce. Chiny to wielki kraj, a po wojnie dostęp do pomocy medycznej był bardzo ograniczony, w zasadzie tylko w miastach i miasteczkach była jakaś realna opieka zdrowotna. Ludność wiejska leczyła się u lokalnych znachorów lub domowymi sposobami, oczywiście śmiertelność była duża (inna powód to oczywiście głód i eksperymenty z rolnictwem). Władza postanowiła przeszkolić większą liczbę osób, aby pomagać pospolitym rolnikom i robotnikom. Oczywiście kończyło się to różnie, chociaż w niektórych przypadkach lepsza była taka pomoc niż żadna. System "bosych lekarzy" przestał istnieć dopiero w latach 80-tych. Chociaż nadal w wielu wioskach są tacy lekarze lub lepiej wykształceni lekarze, którzy kontynuują tradycje swoich rodziców lub dziadków. Sam miałem okazję odwiedzić takiego lekarza i żyję ;-). Patrząc na obecną sytuację z koronawirusem w Polsce obawiam się, że niedługo i nasza władza wprowadzi kursy medyczne. Już teraz brakuje lekarzy, pielęgniarek, anestezjologów, osób do obsługi respiratorów, ratowników. Kierują przymusowo do pracy, szukają wśród studentów medycyny, a wkrótce może wprowadzą kursy dla "bosych lekarzy"?! Oby nie... ale źle to wygląda. Naszej władzy brakuje konsekwentnych działań i właściwego planu. To jest wszystko na "łapu-capu", zawsze jesteśmy kilka kroków z tyłu, za koronawirusem - a powinniśmy być przed nim. W Chinach jest to ułatwione, bo z władzą się tutaj nie dyskutuje, nie ma zgody na żadne odmowy czy protesty. To już temat na dłuższy felieton.

Środa, 22 lipiec 2020 godz. 01:33

Pisałem czasami o cenach nieruchomości w Chinach. Dla mnie było dosyć zrozumiałe, że nowe mieszkania w dużych miastach kosztują coraz więcej - w przeliczeniu nawet 15-20 tysięcy PLN za 1 m2. Oczywiście są też dużo droższe apartamentowce, zamknięte osiedla, z basenami itd. Zdziwiłem się jednak będąc w JiaXing, mniejszej miejscowości w prowincji Zhejiang. Tam mieszkania znacząco podrożały, ale co szokujące również takie na dosyć obskurnych osiedlach. Wyobrażacie sobie czarno-szare od brudu klatki schodowe, wiszące wiązki kabli i przewodów przy bramach wejściowych, brak wind, drewniane schody, brak miejsc parkingowych i ogólny syf dookoła. Nawet takie mieszkania kosztują 5000-7000 PLN za 1m2. Często jednak ludzie decydują się na taki zakup, bo jak wiecie w Chinach ważne jest miejsce zameldowania. Ułatwia to dostęp dla dzieci do przedszkoli, szkół, opieki zdrowotnej, spraw urzędowych itd.

Poniedziałek, 20 lipiec 2020 godz. 21:42

Znajoma Chinka spędza wakacje w hotelu Hyatt w Sanyi (wyspa Hainan). Pokazała nam parę zdjęć i tak zapytaliśmy (trochę przekornie, bo znamy odpowiedź) - czemu nikt nie pływa w morzu? Ogólnie Chińczycy boją się opalić, unikają słońca, a ciężko się pływa z parasolem. Poza tym morze, fale - chyba trochę ich przerażają, tam wiele osób w ogóle nie potrafi pływać. Widywałem czasami dorosłych facetów z dmuchanymi kółkami?! Pamiętam, kiedy tam byliśmy wiele lat temu, większość ludzi po prostu spacerowała po plaży z parasolami. Oczywiście nie padało, tylko chronili się przed promieniami słońca. My pływaliśmy i woda była świetna, nie za ciepła, nie chłodna, poza tym średniej wielkości fale. Warunki idealne! Gdybyśmy tak mieli w Bałtyku, nikt nie wychodziłby z wody nawet. Wracając do naszego pytania - koleżanka odpowiedziała, że nie pływają w morzu ze względu na obostrzenia COVID-19?! What?! Po chwili dodała: w hotelu jest fajny basen i aquapark, tam dużo ludzi pływa. Ha ha ha! Tak więc w wodzie morskiej, która ogólnie przypływa, odpływa, jest dużo przestrzeni, plaża, wiatr - tam można się zarazić koronawirusem. Natomiast w stojącej wodzie w basenie, w tłumie ludzi, takim wirusem się nie zarazimy ;-). Ciekawa teoria.

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone