Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Niedziela, 19 listopad 2006 godz. 13:18

A Pan Marek Niedźwiecki palnął przed chwilą w Trójce taki tekst, że dostaje jakieś maile ze znaczkami, cytuję "Z Japoni, Chin, albo jeszcze coś gorszego". Fajny tekst, może biedny człowiek nawet sobie nie uświadomi, że wyraził się o kraju środka, jakby to było coś złego.

Poniedziałek, 20 listopad 2006 godz. 13:23

Przygotowałem dzisiaj listę warzyw i produktów spożywczych, których nie ma w Chinach, albo przynajmniej nie ma w sprzedaży detalicznej lub są w innych częściach Chin. Z warzyw nigdy nie udało mi się kupić: pietruszki, seleru, buraków, rzodkiewki, brukselki, szparagów... na pewno coś jeszcze, ale to takie najważniejsze. Nie brakuje za to zielonych warzyw liściastych i różnych odmian kapusty (chociaż nie znają w ogóle kapusty kiszonej). Z innych produktów brakuje mi tutaj żelatyny, serów (sera białego szczególnie), drożdży, dobrej wody mineralnej (Perrier mnie nie interesuje), ciemnego pieczywa, włoszczyzny, porządnej czekolady, dobrych wędlin też raczej nie ma, a kiełbasy chińskie są paskudne. Ogólnie to mamy zupełnie inne zapatrywanie na jedzenie i przydatność, czy zastosowanie niektórych produktów. Na szczęście moja żona sprawnie gotuje polskie dania, ja też, czasem też chińskie, albo styl mieszany. Uwielbia też polskie wędliny i kiełbasy, sery, słodycze, soki, jogurty i mineralną.

Wtorek, 21 listopad 2006 godz. 16:40

To jest ku*** jakiś żart, że w Polsce mają pracować robotnicy z Chin, bo brakuje siły roboczej. Tak wynika z informacji gospodarczych gazety.pl. Ministerstwo Pracy będzie szukało robotników budowlanych nawet w państwie środka. A może wypadałoby Polakom godnie zapłacić? Miliony Polaków tułają się po Europie, a nawet po całym świecie w poszukiwaniu lepszego życia. Czy my jesteśmy jakimś narodem wygnanym? Nie mamy państwa? Taka fala migracji to wstyd dla rządzących. A ja wcale się nie obrażę, jak Chiny dadzą mi obywatelstwo i będę się o to starał za kilka lat. Moją ojczyzną zawsze jest Polska, ale nie taka Polska, bardziej ta utopijna, z książek, poezji, hymnów, które dziś już nic nie znaczą. Jak komunistyczny wyzysk to plują na Chiny, ale jak przenieść to na polski grunt to już Chiny są dobre.

Czwartek, 23 listopad 2006 godz. 08:57

Dzisiaj widziałem coś naprawdę zabawnego. Typowy przykład nadmiaru pracowników. Otóż, na stacji metra, w podziemu otworzyli sklep z pieczywem (już jeden tam zbankrutował). Sklep ma wymiar jakieś 3x2 metry, czyli 6 metrów kwadratowych. I teraz zgadnijcie, ile dziewczyn tam pracuje? Gdyby to było w Polsce to na pewno jedna osoba, bo po co więcej. A w Chinach? Sześć dziewczyn!!! Szok!!! One nawet nie były w tym sklepie tylko stały na zewnątrz w rzędzie i zapraszały klientów, przecież gdyby stały w środku to brakowałoby miejsca. Muszę koniecznie zrobić tam zdjęcie.

Czwartek, 23 listopad 2006 godz. 10:22

Pewien Chińczyk wysłał mi właśnie przez komunikator internetowy życzenia z okazji Dnia Dziękczynienia. Cholerny amerykański marketing dotarł nawet tutaj, co mnie to święto obchodzi? Może mam do sklepu lecieć po indyka? Ale bardziej to mnie wkurza jeszcze Halloween, ja myślę o Dniu Wszysktich Świętych, a oni mi wyskakują z życzeniami na Halloween. Mają w Chinach swój dzień zakochanych (niektórzy nie pamiętają kiedy nawet), bo już Walentyki są popularniejsze. Ta Ameryka mnie już męczy, wszędzie Ameryka. Muzyka amerykańska, filmy amerykańskie, Irak już też jest amerykański, cały świat jest jedną wielką Ameryką. Po co Chińczycy się tam pchają (czasami przez Kanadę), skoro u siebie też już mają Amerykę, z ich świętami, fast foodami, kinem, restauracjami i kawiarniami, dolary też mają.

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone