Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Czwartek, 23 listopad 2006 godz. 08:57

Dzisiaj widziałem coś naprawdę zabawnego. Typowy przykład nadmiaru pracowników. Otóż, na stacji metra, w podziemu otworzyli sklep z pieczywem (już jeden tam zbankrutował). Sklep ma wymiar jakieś 3x2 metry, czyli 6 metrów kwadratowych. I teraz zgadnijcie, ile dziewczyn tam pracuje? Gdyby to było w Polsce to na pewno jedna osoba, bo po co więcej. A w Chinach? Sześć dziewczyn!!! Szok!!! One nawet nie były w tym sklepie tylko stały na zewnątrz w rzędzie i zapraszały klientów, przecież gdyby stały w środku to brakowałoby miejsca. Muszę koniecznie zrobić tam zdjęcie.

Wtorek, 21 listopad 2006 godz. 16:40

To jest ku*** jakiś żart, że w Polsce mają pracować robotnicy z Chin, bo brakuje siły roboczej. Tak wynika z informacji gospodarczych gazety.pl. Ministerstwo Pracy będzie szukało robotników budowlanych nawet w państwie środka. A może wypadałoby Polakom godnie zapłacić? Miliony Polaków tułają się po Europie, a nawet po całym świecie w poszukiwaniu lepszego życia. Czy my jesteśmy jakimś narodem wygnanym? Nie mamy państwa? Taka fala migracji to wstyd dla rządzących. A ja wcale się nie obrażę, jak Chiny dadzą mi obywatelstwo i będę się o to starał za kilka lat. Moją ojczyzną zawsze jest Polska, ale nie taka Polska, bardziej ta utopijna, z książek, poezji, hymnów, które dziś już nic nie znaczą. Jak komunistyczny wyzysk to plują na Chiny, ale jak przenieść to na polski grunt to już Chiny są dobre.

Poniedziałek, 20 listopad 2006 godz. 13:23

Przygotowałem dzisiaj listę warzyw i produktów spożywczych, których nie ma w Chinach, albo przynajmniej nie ma w sprzedaży detalicznej lub są w innych częściach Chin. Z warzyw nigdy nie udało mi się kupić: pietruszki, seleru, buraków, rzodkiewki, brukselki, szparagów... na pewno coś jeszcze, ale to takie najważniejsze. Nie brakuje za to zielonych warzyw liściastych i różnych odmian kapusty (chociaż nie znają w ogóle kapusty kiszonej). Z innych produktów brakuje mi tutaj żelatyny, serów (sera białego szczególnie), drożdży, dobrej wody mineralnej (Perrier mnie nie interesuje), ciemnego pieczywa, włoszczyzny, porządnej czekolady, dobrych wędlin też raczej nie ma, a kiełbasy chińskie są paskudne. Ogólnie to mamy zupełnie inne zapatrywanie na jedzenie i przydatność, czy zastosowanie niektórych produktów. Na szczęście moja żona sprawnie gotuje polskie dania, ja też, czasem też chińskie, albo styl mieszany. Uwielbia też polskie wędliny i kiełbasy, sery, słodycze, soki, jogurty i mineralną.

Niedziela, 19 listopad 2006 godz. 13:18

A Pan Marek Niedźwiecki palnął przed chwilą w Trójce taki tekst, że dostaje jakieś maile ze znaczkami, cytuję "Z Japoni, Chin, albo jeszcze coś gorszego". Fajny tekst, może biedny człowiek nawet sobie nie uświadomi, że wyraził się o kraju środka, jakby to było coś złego.

Czwartek, 16 listopad 2006 godz. 09:18

Jakiś czas temu zobaczyłem na granicy z Hong Kongiem Polaka. Po czym go poznałem? Raz, że mam taki dar, a dwa, że miał tak samo wytarty paszport jak ja. To jakiś żart jest w ogóle, jak są produkowane polskie paszporty (mój jest nowy, niby unijny, bo wiśniowy kolor, z 2004 roku chyba). Ale jaki skandal! Pozłacane godło i napis paszport na okładce po prostu wytarł się po kilku tygodniach. Jak tak może być? Już Mongolia ma lepsze paszporty, co za wstyd! Każdy kraj ma normalny paszport z widocznym godłem, narodowością. Włoski, chiński, amerykański, kanadyjski, japoński... cały świat ma normalne paszporty, tylko Polska ma takie wspaniałe, niewidzialne nadruki. Raz oficer nawet oglądał ten mój paszport z każdej strony, takiego bubla pewnie jeszcze nie widział nigdy. Ktoś za to powinien ponosić odpowiedzialność chyba?! Paszporty nie są za darmo do jasnej cholery!

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone