Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Wtorek, 10 październik 2006 godz. 08:11

Widziałem dziś nietypową scenę. Wysiadający z pociągu facet znalazł na schodach 20 RMB (około 8 PLN). Popatrzył na kolegę z boku i mówi, że wie, komu to wypadło. Zaczął wołać gościa, który wysiadał jakiś czas temu przed nim. Gość już opuszczał peron i schodził po schodach, ale drugi usłyszał wołanie i się odwrócił, wtedy znalazca poprosił faceta, że zawołał tego drugiego. Gdy ten się obrócił oddał mu te 20 RMB. Niby nic, ale kto dzisiaj by tak postąpił? Większość ludzi schowałaby bankont i udawała, że nic się nie stało.

Czwartek, 12 październik 2006 godz. 10:46

A ja to chyba poproszę ambasadora Chin w Korei Północnej, żeby w moim imieniu poprosił Koreańczyków, o przeprowadzenie następnej próby nuklearnej w Warszawie, na ulicy Wiejskiej. Tylko takie drastyczne środki mogą 'rozwiązać' na dobre nasz nieudolny parlament.

Niedziela, 15 październik 2006 godz. 11:56

Dzisiaj otwarcie wystawy Chińskiej Armii Terakotowej w centrum handlowym Blue City, w Warszawie. Zapraszam wszystkich do galerii zdjęć, gdzie będę prezentowane również moje zdjęcia (większość nowych fotek, których nie ma na tej stronie WWW). Niestety wstęp jest płatny, ale to już nie ja o tym decyduję. Szczegóły: http://bluecity.pl/servicespl.asp?service=Wystawa+Chi%F1skiej+Armii+Terakotowej

Niedziela, 22 październik 2006 godz. 03:40

Wczoraj stojąc z żoną pośrodku autobusu obserwowałem ciekawą scenę. Jeden młody chłopak siedział obok gościa, około 40 lat. Nagle młody mówi do niego "co się gapisz?". Starszy mu coś odpyskował i nagle wstało dwóch kolegów tego młodego i zaczęli okładać tego człowieka. A ponieważ mnie też popchnęli, a poza tym nie podobała mi się ich banda "trzech na jednego" próbowałem ich rozdzielić. Nie miałem zresztą zamiaru się w to mieszać, ale stałem po prostu między nimi. Goście kopali i bili w twarz tego starszego. Jakiś dziadek z aparatem słuchowym też próbował ich rozdzielić, po chwili włączył się kierowca. Jeden z nich popchnął moją żonę i wtedy już się wkurzyłem, przepchałem ich w drugą stronę i oddzieliłem od tego faceta, którego bili w zasadzie bez powodu. Autobus zjechał na posterunek policji i czekaliśmy 10 minut na oficera. Ponieważ się spieszyłem po prostu wysiedliśmy i wzięliśmy taksówkę, a starszy gość tłumaczył policji co się stało. Wariaci!

Środa, 1 listopad 2006 godz. 08:37

Powiem tylko, że w Chinach nie ma dzisiaj jako takiego święta zmarłych, w ich kulturze również oddaje się hołd ludziom, którzy odeszli, ale jeśli dobrze pamiętam jest to święto w okresie wiosennym. Przyznam też, że tylko raz przypadkowo widziałem pogrzeb na wsi (okolice Xi'an) i raz tylko widziałem duży cmentarz (jakieś 20km za metropolią Shenzhen), poza tym nie wiem, jak tutaj wyglądają pogrzeby. Przypuszczam, że ze względu na ogromną populację kremacja jest bardziej popularna i praktyczna niż tradycyjny pochówek.

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone