Dzienniki z Chin
Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach
...trochę się nie odzywałem, ale musiałem przejechać pół Chin, żeby się ożenić. Tak poważnie, to nie pół, ale 14 godzin w pociągu to jednak coś. Wszystko poszło gładko i po dziesięciu minutach w chińskim USC otrzymaliśmy akt małżeństwa (a później jego wersję międzynarodową), oczywiście wcześniej kilka tygodni na przygotowania dokumentów i tłumaczenia, a w samym urzędzie w kilka minut udzielono trzech ślubów, bez żadnych ceregieli i ceremonii, tylko zdjęcie, papiery, pieczątka i następny (niezbyt romantycznie). Najlepsze były jednak zdjęcia ślubne, w Polsce fotografia ślubna to mały Kazio przy tym, co tutaj się wyrabia, ile przebierania, różne tła, stroje z dynastii Tang, trwa to kilka godzin, albo nawet cały dzień (jak ktoś chce plenery), ale efekt końcowy zadziwiający (piękne zadrukowane albumy i obrazy). Polecam śluby w Chinach!
Upały, chce się pić... a wyobraźcie sobie, że w kraju środka praktycznie w ogóle nie ma wody mineralnej (może tylko w określonych rejonach). Butelkują tylko wodę destylowaną. W hipermarkecie nawet Danon oferuje wodę destylowaną, albo mineralizowaną, ale nie naturalnie mineralną. Jest tylko Perrier, ale bez przesady, 4 PLN za małą buteleczkę wody? Tęskno mi za Staropolanką, którą piłem do woli w czerwcu, w Polsce. Gdy wróciłem i śmiało łyknąłem chińską wodę destylowaną Danon, myślałem, że zwrócę (naprawdę). Jedyna woda, jaką da się pić w Chinach to Nongfu (czyli farmer, rolnik). Jest to woda z jakiegoś naturalnego źródła, jeziora. Mimo wszystko Chiny mają problem z wodą pitną i ten problem będzie coraz bardziej poważny.
Pojawiła się pierwsza polska prostytutka w Hong Kongu! Może nie pierwsza, ale pierwsza, która reklamuje się w Internecie. No nareszcie coś się zmienia i Polska otwiera się na Chiny (dosłownie).
Byłem ostatnio w fabryce z klimatyzacją, na zewnątrz 35 stopni, a na hali produkcyjnej jakieś 22 stopnie. Wszystko powoli się zmienia w Chinach na lepsze. Oczywiście jest nadal wiele biednych, małych fabryk, gdzie robotnicy pracują w paskudnych warunkach, ale te które się rozwijają, dbają coraz bardziej o swoich wykwalifikowanych robotników. Zapewniam, że w Polsce ludzie pracują czasem w gorszych warunkach.
Jeden znajomy powiedział mi dzisiaj, że jak jego żona dowiedziała się, że jest w ciąży i znów urodzi się córka to od razu chciała dokonać aborcji, powód - bo mają już córkę. Co to za chory naród jest? Ogólnie w Chinach mają już nadmiar mężczyzn od takiego durnowatego myślenia. Ciekawe, gdzie oni mają żon szukać, a może będzie się szerzył homoseksualizm? Na szczęście ten znajomy ją powstrzymał i ma teraz dwie ukochane córki. Kiedy do nich dotrze, że czasy pracy w polu i wojny z Japonią się skończyły i wystarczy im już chłopów?! Na dobrą sprawę to przemysł usługowy: hotele, restauracje, dyskoteki, ktv, a także różne markety w większości zatrudniają dziewczyny. Jednak w ich światopoglądzie coś się zacięło i dla nich córka jest za słaba, sprawia problemy, nie może wspomóc rodziców na starość i może zajść w ciąże. Wynika z tego, że z babami to same kłopoty są!
