Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Sobota, 18 kwiecień 2015 godz. 05:54

Chyba nie jestem jeszcze taki stary, ale pamiętam jak około 10 lat temu dopiero wchodziły na chiński rynek takie marki jak Adidas, Nike, czy Puma. Nie były wtedy jeszcze tak rozpoznawalne i wszechobecne, a przeciętny Chińczyk nie był jakoś nimi zafascynowany. Markowe spodnie kosztowały wtedy w przeliczeniu około 40-50 PLN, buty 80-100 PLN. Teraz się wszystko zmieniło, bo takie sklepy są w każdym dużym i mniejszym mieście w Chinach. Praktycznie w każdym centrum handlowym, przy hipermarketach. Ceny są już podobne jak u nas, trochę inne wzornictwo i mniejsze rozmiary. Buty kosztują już teraz 150-400 PLN, spodnie, koszulki zwykle 80-200 PLN. Przewaga jest taka, że chiński klient może liczyć na więcej promocji, zniżki, zwroty, kupony czy gratisy. To jest w Kraju Środka bardziej rozwinięte, a Chińczycy przywyknęli, że poprzednia cena wynosiła 800 RMB, a teraz jest 60% zniżki. Pojęcie obniżki cen bardzo na nich działa, chociaż z przykrością trzeba stwierdzić, że stać ich na więcej niż przeciętnego Polaka.

Środa, 25 marzec 2015 godz. 23:33

Jak obserwuję to w Polsce importerzy szukają coraz tańszych wyrobów, a niektórzy w ogóle rezygnują z importu z Chin biorąc pod uwagę obecny kurs dolara. Ceny wielu produktów w Polsce są już naprawdę niskie, a oferty z Allegro są czasami atrakcyjniejsze od ofert chińskich producentów, jak to możliwe? W Polsce wszystko jest możliwe. Problem w tym, że zwykłych ludzi w Polsce po prostu nie stać na drogie, luksusowe wyroby. W Chinach jest odwrotnie - importuje się coraz więcej wyszukanych produktów, cena nie gra roli - oby tylko były dostępne. Sprowadza się coraz więcej elektroniki z USA, Japonii, gadżetów, zabawek, czy nawet wyszukanych artykułów spożywczych. Oprócz importu podróżujący po całym Świecie Chińczycy przywożą coraz więcej drogocennych upominków takich jak francuskie perfumy, whisky i koniaki z najwyższej półki, luksusowe drobiazgi, biżuterię, zegarki, firmowe torebki... Bardzo często widzę na lotniskach, w sklepach bezcłowych Chińczyków szukających jakiś nietypowych produktów, dla wielu z nich cena naprawdę nie odgrywa żadnej roli. Po prostu stać ich...

Poniedziałek, 23 marzec 2015 godz. 20:16

Znajoma Chinka spodziewa się drugiego dziecka. Postanowiła, że po porodzie pójdzie do specjalnego centrum opieki nad matką i dzieckiem. Za około 40-dniowy pobyt zapłaci tam bagatela około 60000 PLN. Centrum zapewnia pomoc przy opiece nad dzieckiem, specjalne jedzenie, pokój, ćwiczenia, masaże i inne rozrywki, relaks itp. No cóż... możemy tylko pozazdrościć. W Polsce przeciętna matka idzie po 1000 PLN becikowego, zostaje we własnym domu lub z rodzicami i raczej nie dysponuje taką kwotą, żeby zapewnić sobie takie wygody po porodzie. Inna kwestia - że w tym centrum będzie tylko matka i dziecko, czyli pomija się całkowicie rolę ojca i kontakt dziecka z ojcem. Oczywiście dozwolone są odwiedziny, ale to chyba nie jest 100% ojcostwo. W Chinach najważniejsze, żeby ojciec zarabiał kasę. Kto w Polsce wpadłby na pomysł otworzenia takiego centrum i za takie pieniądze? Gdzie znaleźliby klientów? Chiny to jednak bogaty kraj, a ludziom uderza trochę sodowa do głowy, no bo jak można wydać 60000 PLN za 40-dni pobytu w takim ośrodku? Czy nie lepiej takie pieniądze wpłacić na jakiś fundusz dla tego dziecka? Kupić mu zabawki, książki, odłożyć na przyszłą edukację? Albo wybrać się po prostu na jakąś wycieczkę, wczasy z całą rodziną, kiedy dziecko już trochę podrośnie?

Poniedziałek, 23 marzec 2015 godz. 20:09

W Chinach nie było systemu emerytalnego, ale utworzono specjalne fundusze. Polegało to na tym, że przykładowo w 2007 roku należało wpłacić w przeliczeniu około 1500 PLN. Tutaj oczywiście pomocne były dzieci czy wnuki pracujące w mieście. Już po roku starsza osoba otrzymywała miesięczną emeryturę w wysokości około 250 PLN. Wydaje się, że to śmieszne pieniądze, ale życie na wsi jest tanie, dodatkowo ludzie nadal zarabiają na sprzedaży warzyw, uprawie roli, hodowli zwierząt. Po dwóch latach te emerytury wzrosły dwukrotnie, czyli miesięcznie 500 PLN. Oczywiście w Chinach był od lat wielki wyzysk ludzi, ale czy nasz ZUS nie jest podobnym wyzyskiem? Czy u nas może funkcjonować taki system, że na przykład na 5 lat przed emeryturą wpłacam jednorazowo nawet 10000 PLN (wcześniej nic do ZUSu nie płacę) i mam gwarantowaną emeryturę w wysokości 1000 PLN miesięcznie? Analogicznie do chińskich funduszy. Jak widać Kraj Środka wyprzedził nas w wielu kwestiach, również emerytalnych. U nas ludzie płacą haracz całe życie, są wyzyskiwani i na koniec walczą o jakieś psie emerytury. W Chinach władza próbuje w ramach zadośćuczynienia zapewnić ludziom godną starość.

Środa, 4 marzec 2015 godz. 07:59

Rozmawiałem dzisiaj z chińskim dostawcą, prowadzi własną firmę handlową. Powiedziałem mu, że Chiny stają się coraz droższe. On potwierdził, że wiele światowych produkcji przenoszonych jest do Indii i innych mniejszych państw Azji wschodniej, gdzie pensje robotników są w granicach 200-300 USD za miesiąc. W Chinach w tej chwili pensje robotników wynoszą zwykle około 500 USD lub więcej. Powiedziałem mu, żeby się nie śmiał, ale w Polsce pensje są podobne do chińskich. W zasadzie w wielu branżach Chiny już nas prześcigają. O ile praca robotników jest nadal tańsza lub podobna, to w biurach, usługach, turystyce ludzie zarabiają więcej niż w Polsce, bardzo często mają też prowizje i różnego rodzaju bonusy za efekty pracy. Znam Chińczyków, których szef wynagrodził dużą dopłatą do mieszkania lub autem na własność. Jeśli firma/fabryka dobrze prosperuje, a właściciel docenia pracowników, którzy doskonale dbają o zachodnich kontrahentów - wówczas docenia ich na różne sposoby. W Polsce możemy o tym pomarzyć. Mam wrażenie, że Polska to kraj większego wyzysku niż Chiny. Chiny się rozwijają, a zwykli obywatele mają po prostu coraz większe wymagania jeśli chodzi o wynagrodzenia. W Polsce wielu ludzi nie ma żadnych wymagań i cieszą się, że w ogóle mają pracę. Komu to zawdzięczamy?

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone