Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Poniedziałek, 2 luty 2015 godz. 09:20

W chińskich miastach coraz więcej ludzi rozwija swoje hobby i zainteresowania. Kiedyś nie było na to środków, teraz Chińczycy kupują na przykład przyzwoite rowery górskie, kolarzówki, rolki, deskorolki, instrumenty muzyczne, aparaty fotograficzne i kamery HD, kostiumy do tańców klasycznych itp. Są też bardziej wyszukane zainteresowania jak jachty czy sportowe auta typu Ferrari, Maserati czy Lamborghini. Pojawia się też coraz więcej tuningowanych aut jak na przykład BMW, Audi, Toyoty i Hondy. Czasami budżet na takie przyjemności, rozrywki jest po prostu nieograniczony. Zdecydowaną motywacją do tych wszystkich sportów, zainteresowań jest rozwój internetu. Co prawda Facebook jest nadal zablokowany, ale istnieją tysiące innych portali, na których można się pochwalić swoimi umiejętnościami, swoim talentem, a czasem swoją głupotą. Jest nawet kilka bardzo popularnych stron, na których prezentuje się swoje umiejętności wokalne. Niektórzy dużo zainwestowali w to hobby: dobre komputery, mikrofony, kamery IP, nagłośnienie i profesjonale oświetlenie jak w studiu TV. Chińczycy bardzo szybko nadrobili zaległości, kiedy byli odcięci od całego Świata i nadążają teraz za wszystkimi nowinkami. Oczywiście z różnym rezultatem, czasami jest to szkodliwe, czasami to zwykłe 'małpowanie' zachodu. Wydaje mi się, że powinni bardziej rozwijać swoje własne zainteresowania jak na przykład gra na tradycyjnych instrumentach chińskich, chińskie szachy, kung-fu, tai-ji, kaligrafia, tenis stołowy i badminton.

Wtorek, 27 styczeń 2015 godz. 10:55

Z przykrością muszę przyznać, że chińska propaganda działa bardzo skutecznie. Rozmawiając ostatnio z ludźmi ze wsi w prowincji Hunan usłyszeliśmy, że w Chinach jest teraz bardzo dobrze, a władza zwalcza wszystkich oszustów, łapówkarzy i oczyszcza swoje szeregi. Ludzie stwierdzili nawet, że nie ma teraz zwykłych ulicznych kieszonkowców, złodziei. Przeciętni Chińczycy ufają głównym przywódcom kraju, prezydent Xi Jinping w ich ocenie bardzo efektywnie zwalcza układy i korupcję. Faktycznie nowy prezydent przyczynił się do ujawnienia kilku dużych afer, ale może pozbył się tylko niewygodnych ludzi z partii? Nie od dziś wiadomo, że każda władza (dotyczy to chyba całego świata, nie tylko Chin) jest w czymś umoczona i funkcjonuje w jakimś układzie, dba o swoje interesy, o określoną grupę. W mojej ocenie rzucono po prostu kilku partyjniaków na pożarcie przez lwy, czyli chińskie społeczeństwo. Chińczycy się nasycą, a 'grupa trzymająca władzę' jako całość będzie w miarę bezpieczna aż do następnych 'igrzysk'.

Niedziela, 18 styczeń 2015 godz. 12:07

Jakiś czas temu w wielkim smutku uczestniczyłem w pogrzebie 5-letniego chińskiego chłopca. Trudno było powstrzymać łzy i nie potrafiłem nawet w żaden sposób pocieszyć jego rodziców. Zdziwiłem się, kiedy ojciec tego malca robił sobie 'selfie' ze zmarłym synem. Czy to znak naszych czasów? Czy może dzieląc się tak dramatycznym zdjęciem ojciec podzieli się swoim smutkiem, wyżali się, wzbudzi większą litość, zyska zrozumienie? Może chodzi po prostu o to by w telefonie zachować już to ostatnie zdjęcie, uchwycić ostatni moment, mieć zawsze przy sobie ten ostatni portret? Wiem, że ludzie często nie mają czasu dla swoich pociech. Zastanawiam się teraz jak bardzo ten ojciec musi żałować wszystkich dni poza domem, jak bardzo żałuje wszystkich odmów wobec syna, bo był zajęty biznesem, telefonami, był zbyt zmęczony czy po prostu nie miał ochoty na zabawę z dzieckiem. Wiem teraz, że po prostu stracili bezpowrotnie te najwspanialsze chwile. Teraz już żadne 'selfie' nie zastąpi życia, szczęścia, rodziny. Dlatego warto się zastanowić jak dysponujemy swoim czasem i jak postępujemy z dziećmi.

Środa, 7 styczeń 2015 godz. 17:26

W Hong Kongu trwa okres wyprzedaży związanych z Nowym Rokiem, który potrwa w zasadzie do lutego, do Chińskiego Nowego Roku. Setki tysięcy Chińczyków z Shenzhen i innych miejscowości blisko Hong Kongu codziennie przekracza granicę Chiny - Hong Kong. Ogromna większość z nich kupuje mleko dla niemowląt, pampersy, słodycze, produkty spożywcze. Wielu Chińczyków nie ufa w ogóle chińskim mlekom w proszku (od afery z melaminą), importowane mleka stały się bardzo cenne, są pożądane, chociaż ceny są znacznie wyższe niż chińskich wyrobów. Inni kupują firmowe słodycze jak popularne Ferrero Rocher. Wszyscy przekraczają granice z walizkami, kartonami, są po prostu bardzo długie kolejki. Dodatkowo celnicy sprawdzają wiele osób, a za przemyt mleka (w większych ilościach niż dozwolone) grozi kara więzienia lub grzywna w wysokości 500000 HKD (około 230000 PLN). Mimo wszystko Chińczycy kupują w Hong Kongu na potęgę, bez umiaru, bez limitów.

Piątek, 2 styczeń 2015 godz. 18:54

Od pewnego czasu otrzymywałem szczątkowe informacje od znajomej Chinki, która podróżowała po Nowej Zelandii. Wydawało mi się, że odwiedza swoich znajomych - wiem, że uwielbia podróżować i często szuka nowych destynacji. Okazało się ostatnio, że uciekła z Chin, bo... rodzice chcieli ją wydać za jakiegoś mężczyznę, którego nie kocha. Brzmi jak historia średniowiecznej księżniczki, ale takie są chińskie realia. Dziewczyna miała chłopaka z Malezji (pochodzenia chińskiego). Facet w pewnym sensie wodził ją za nos przez kilka lat, wykorzystał ją, domyślam się nawet, że mógł w tym czasie mieć inne dziewczyny lub nawet żonę. Ostatecznie ich związek na odległość się rozpadł. Rodzice nie mogli tego znieść i koniecznie chcieli wydać za kogoś córkę. Dziewczynie życie się skomplikowało, zerwała z tym Malezyjczykiem, zrezygnowała z pracy, pokłóciła się z rodzicami, ostatecznie uzyskała wizę, wydała ostatnie pieniądze i uciekła z Chin. Była parę miesięcy w Nowej Zelandii, a teraz jest w Australii i próbuje uzyskać pozwolenie na pracę. Nie ma nawet biletu powrotnego do Chin... Przyznam, że strasznie sobie życie skomplikowała teraz, a w sumie to głównie wina tego faceta, który wykorzystał jej naiwność, a ich związek na odległość nie miał większych szans. Może trudno w to uwierzyć, ale czekała na niego prawie 10 lat, na żywo spotkali się tylko kilka razy.

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone