Dzienniki z Chin
Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach
W Polsce młodzi ludzie starają się odseparować od rodziców. Zwłaszcza w momencie kiedy zakładają swoje rodziny, często nie chcą, żeby rodzice się wtrącali, nakazywali, zakazywali, uczyli ich. Dochodzi zwykle do jakiś spięć i konfliktów zwłaszcza, kiedy mieszkają pod jednym dachem. Oczywiście chętnie korzystają z pomocy dziadków w opiece nad dziećmi, ale zawsze są jakieś konfliktowe sytuacje. W Chinach jest zupełnie odwrotnie. Często małżeństwa mieszkające samodzielnie w mieście sprowadzają swoich rodziców ze wsi, żeby im pomagali. Zdarza się nawet, że na zmianę pomagają rodzice i teściowie lub mieszkają wszyscy razem. Ktoś gotuje, ktoś inny zajmuje się na zmianę dzieckiem, a młodzi po prostu pracują i robią karierę. Znam przypadki, kiedy młodzi ludzie kupili nawet drugie mieszkanie na tym samym osiedlu, żeby nie było im za ciasno w jednym, ale żeby nadal mogli liczyć na pomoc swoich rodziców, żeby byli 'pod ręką'. Domyślam się, że też są jakieś różnice zdań, ale w Kraju Środka młodzi chyba jednak bardziej szanują rodziców i unikają awantur. Często po prostu muszą się z nimi zgadzać, albo przynajmniej szanować ich zdanie i przemilczeć pewne kwestie. Miałem okazję obserwować trzy takie rodziny i doszedłem do takiego wniosku.
Chińczycy mają ogromny potencjał, żeby być zdrowym narodem. Na przeszkodzie stanęły jednak dwie kwestie: zachodnie jedzenie (KFC, McDonald, steki itp.), a także coraz większe zanieczyszczenie środowiska. Mali Chińczycy w szkołach i przedszkolach mają wiele zajęć ruchowych, a coś takiego jak "zwolnienie z w-fu" jest mało realne. Dodatkowo mają musztrę! W weekendy i popołudniami wiele zajęć ruchowych: taniec, badminton, ping-pong, sztuki walki. Jest też zawsze jakaś wola rywalizacji, walki, zwycięstwa. Dorośli ludzie bardzo często chodzą na fitness i do siłowni, mają łatwy dostęp do basenów. Oprócz tego bezpłatnie w parkach mogą tańczyć, ćwiczyć tai-ji, kung-fu, biegać czy grać w piłkę. Dodatkowo w wielu firmach są tworzone drużyny piłkarskie, zespoły do gry w badmintona itp. Chińczycy stawiają na ruch! Tradycyjna chińska kuchnia to też 'samo zdrowie': ryby, krewetki, inne owoce morza, czyste białko, mało kalorii... ich dieta jest bardzo różnorodna: tofu, baranina, wołowina, drób, ogromny wybór zielonych warzyw, kiełki, kasze, ryż. Wiele potraw przyrządza się na parze, a zamiast soli używa się sosu sojowego. Widać, że Chińczycy prezentują się zdrowo, są szczupli, ale to niestety powoli się zmienia na gorsze. W ciągu kilku, kilkunastu lat kryzys zdrowia na pewno się pogłębi ze względu na tłuste jedzenie i duże zanieczyszczenie środowiska, widać to chociażby po ilości nowo powstałych szpitali.
W Polsce ludzie mają powody do narzekania na brak publicznych przedszkoli, na drogie przedszkola prywatne, gdzie płaci się 800-1400 PLN miesięcznie. Może trudno to sobie wyobrazić, ale w 'biednych' Chinach ludzie w dużych miastach płacą nawet 2000 PLN miesięcznie za prywatne przedszkola. Biorąc pod uwagę to, że koszty utrzymania takiej placówki są o połowę niższe niż w Polsce zastanawiam się na ile jest zasadne wysyłanie dziecka do takiego przedszkola, czy to może snobizm? Niektóre chińskie rodziny są już tak bogate, mają po dwa mieszkania, trzy samochody, nie wiedzą, gdzie te pieniądze już 'upychać'. Brzmi jakbym zazdrościł? W sumie wielu ludziom w Chinach można zazdrościć, bo mają po prostu duży rodzinny budżet. Oczywiście ta jakość życia jest inna, chodzi głównie o tłumy ludzi, większą konkurencję, ciągły hałas, stres, nadmiar pracy, zupełnie inny tryb życia niż w Polsce. Oni jednak są do tego przyzwyczajeni. Duże miasta dają im ogromne możliwości zarobku i różne metody wydawania tych pieniędzy na przykład na drogie przedszkola, prywatne anglojęzyczne szkoły, luksusowe auta, markowe torebki itd.
Wiem, że chiński system nie jest idealny, ludzi spotyka wiele krzywdy i niesprawiedliwości. Mimo wszystko mam wrażenie, że chińskie władze w dużym stopniu starają się ułatwiać życie zwykłym obywatelom. W Polsce tego się tak nie odczuwa, bo władza funkcjonuje dla siebie. Nie pamiętam nawet, kiedy polski parlament zajmował się czymś sensownym, zajmują się głównie pluciem na swoich przeciwników politycznych. W Kraju Środka cenzura i propaganda robią swoje, ale jednak życie ludzi ma wiele ułatwień. Wystarczy popatrzeć na szpitale i przychodnie, jest ich coraz więcej, są coraz lepiej wyposażone, mają wielu specjalistów, leczy się tutaj wiele nietypowych chorób - przyjeżdżają tu ludzie z całego świata, o czym sam się kiedyś przekonałem. Dodatkowo nowoczesny system baz danych, elektroniczne karty pacjenta, leki gotowe po wizycie u lekarza. Oczywiście wszystko płatne za gotówkę lub w ramach ubezpieczenia - ale nie ma też przymusowego ZUSu. Transport - doskonałe i nowoczesne autostrady, nowe dworce kolejowe, szybkie pociągi, świetnie rozplanowana infrastruktura w jednym miejscu łączę się dworce kolejowe, granice, stacje metra i dworce autobusowe, transfer jest bardzo ułatwiony. System podatkowy - małe firmy, sklepiki, usługodawcy płacą małe podatki lub w ogóle nic nie płacą. Poza tym władza świadomie przymyka oko na nieudokumentowany dochód, pozwalają ludziom się bogacić, sami też się bogacą. W Chinach Chińczykom wyszły setki tysięcy kilometrów autostrad, w Polsce im nie wyszło - to daje do myślenia. Obserwuję życie Chińczyków już od 10 lat i widzę, że jest im dużo lepiej i łatwiej. W Polsce jest trochę lepiej, ale są kwestie, w których jest bardzo źle i jesteśmy zacofani. Wiele projektów w Polsce kończy się na wyciągnięciu większej lub mniejszej kasy (tak jak autostrady czy szybkie pociągi), jakaś grupa ludzi się bogaci, a zwykli obywatele nic z tego nie mają. W Chinach widać, że te projekty są widoczne, są inwestycje, jest postęp, który odczuwa zwykły Chińczyk.
W Chinach trwa gorączka związana z Mistrzostwami Świata w Piłce Nożnej. Jeden z właścicieli firmy w prowincji Hebei nie może się ze mną spotkać, bo jest zajęty mistrzostwami. Myślałem, że chodzi o to, iż jest niewyspany i ogląda wszystkie meczy, ale on po prostu poleciał do Brazylii. Piłkarskie szaleństwo ma wpływ na wydajność pracy Chińczyków. Niektórzy po prostu się zwalniają, biorą urlopy lub szukają różnych wymówek. W internecie krążą plotki, że jakiś chłopak wziął wolne, bo miał zabieg, gdy pracodawca dociekał jaki zabieg powiedział, że został obrzezany. Nawet nasze znajome Chinki dały się uwieść futbolowej namiętności i często komentują wyniki i styl gry zawodników na popularnych komunikatorach jak WeChat i QQ. Jeśli chodzi o narodową drużynę Chin to prezentuje podobny poziom jak Polska i też nie dostała się do rozgrywek w Brazylii. Co prawda chiński futbol jest młodszy, pozbawiony doświadczenia, jest też skażony korupcją i układami. Pod tym względem też przypomina Polskę. Ile podobieństw z Państwem Środka, szkoda tylko, że ani my ani Chińćzycy nie mamy się czym poszczycić. Pocieszeniem są nasze historyczne zwycięstwa sprzed lat, których oni nigdy nie mieli.
