Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Środa, 11 maj 2011 godz. 14:23

Gdyby w Polsce były takie apteki jak w Chinach to emeryci nie musieliby tyle przesiadywać u lekarza, żeby sobie pogadać. Wyobraźcie sobie sklep farmaceutyczny wielkości Biedronki, a tam leki lokalne, zagraniczne, akcesoria medyczne, sprzęt rehabilitacyjny, urządzenia do masażu i akupunktury, a także zioła i medycyna tradycyjna. Oj, byłoby co robić! A przy każdej półce dwie dziewczyny z obsługi, zawsze chętnie doradzą i namówią na droższy preparat. Apteki w Chinach są naprawdę wielkie i warto je odwiedzić jako taką ciekawostkę, nawet w czasie wyjazdu turystycznego po Azji.

Poniedziałek, 30 maj 2011 godz. 15:02

Słyszałem ostatnio, że w Pekinie powstała szkoła, która ma uczyć "jak znaleźć bogatego męża". Tak sobie myślę, że coraz więcej Chinek radzi sobie w tym temacie bez takiej szkoły! Wiele młodych dziewczyn ma bardziej praktyczne podejście - nie musi być to wielka miłość, nie musi być bardzo przystojny, ale jak ma mieszkanie i samochód to już dobry początek. Rodzina też szybko akceptuje takiego narzeczonego - nie ważne czy jest starszy o 10 czy 20 lat, czy ma kochanki, czy w ogóle jest miły dla wybranki, ważne żeby dziewczynie i jej rodzinie zapewnił dostatnie życie. Znam nawet taką matkę, która chętnie odda córkę jakiemuś bogatemu, nie zważa na to, co czuje córka. W nowoczesnych Chinach wiele kobiet patrzy na zawartość portfela swojego mężczyzny. Nie musi być już wodzem rewolucji, czy oddanym komunistą, jeśli ma kasę i jakieś układy to przyszłość jest bezpieczna.

Środa, 8 czerwiec 2011 godz. 13:42

Teraz cała Polska będzie winić Chińczyków za zerwanie umowy o budowę autostrady A2. Ja patrzę trochę inaczej na całą sytuację. Zastanawiam się kto i jak (po stronie Polskiej) wybrał akurat tą firmę? Co decydowało? Czy w cały przetarg i przygotowanie umów byli zaangażowani ludzie, którzy wiedzą coś o Chinach, mają jakieś pojęcie o chińskich realiach? Prawda jest taka, że wybrano najtańszą ofertę i na pewno nikt jej nie weryfikował. Po prostu z założenia Chińczycy mają pracować dzień i noc, powinni też być najtańsi. Problem w tym, że tego inwestora nikt dokładnie nie sprawdził, bo przecież w przeszłości mieli na koncie jakieś inwestycyjne grzeszki. Poza tym może Chińczycy też nie znali tak naprawdę Polskich realiów, cen paliw, cen najmu maszyn, cen robocizny, które są przecież 2 lub nawet 3 razy większe niż w Kraju Środka. Na pewno ktoś po stronie polskiej powinnien być odpowiedzialny za wybór tej firmy, a także za zerwanie tej umowy, a raczej nieumiejętność jej egzekwowania. Wychodzi teraz na to, że nie mają nawet kontaktu z przedstawicielami firmy. Żałosne! Jak zamawia się długopisy w fabryce to ma się dokładne namiary na dostawcę, telefony komórkowe, emaile, adresy itp. Najwyraźniej Polacy w ogóle się nie zabezpieczyli przed zerwaniem umowy, a teraz po prostu wskażą winnych - Chińczyków. Oczywiście to ich wina, ale dlaczego w ogóle do takiej sytuacji dopuszczamy? Dlaczego nie mamy lepszych negocjatorów? Dlaczego nikt całego kontraktu dokładnie nie sprawdził? Dlaczego rząd i samorządy nie mają żadnego wpływu na chińskiego inwestora? Przecież ktoś wydawał im wizy, pozwolenia, zaświadczenia itp. Nie potrafią ich teraz pociągnąć do odpowiedzialności za zaprzestanie budowy? Bardzo dziwne... bo przecież obcokrajowcy, którzy łamią przepisy, czy wszczynają jakieś bójki mogą być skazani, a w przypadku milionowej inwestycji nie traktuje się tego jako przestępstwo czy wykroczenie?

Środa, 22 czerwiec 2011 godz. 11:00

Chińska firma motoryzacyjna BYD (Build Your Dream) szykuje się na podbój Europy! Te samochody i modelki wynajęte do ich promocji można zobaczyć w mojej galerii zdjęć. Podoba mi się podejście Chińczyków do przemysłu, innowacji, zdobywania rynków. Najpierw 'pożyczyli' (skopiowali, podkradli) pomysły i technologię z USA, Japonii i Europy. Trochę coś zmienią, poprawią albo zepsują, ulepszą, dostosują i sprzedają jako swoje, chińskie. Można się od nich uczyć, gdyby Polakom udało się trochę 'zapożyczyć' technologii z USA, Japonii, Niemiec i wyprodukować coś 'własnego' na tej podstawie. Może to niezbyt etyczne, ale Chiny tak właśnie budują swoją potęgę. Wzorowali się na gotowych wynalazkach i pomysłach, a teraz stosują je jako własny wyrób. Dotyczy to głównie przemysłu motoryzacyjnego, zbrojeniowego, informatyki i telekomunikacji, a także usług informatycznych. Kopiowanie to taka narodowa przypadłość Chińczyków, ale oni wcale nie postrzegają tego jako wadę, a właśnie zaletę! Po prostu bogacą się i nie chodzi już tylko o oficjalne podróbki z metką Nike, Adidas czy logiem Sony, ale właśnie o opanowanie innych technologii i zastosowanie ich do własnych potrzeb.

Środa, 22 czerwiec 2011 godz. 11:09

W Shenzhen szykują się do otwarcia Uniwersjady. Problem w tym, że zwykli mieszkańcy miasta nie będą mieli lekko. Nie będę już wspominał o dodatkowych kontrolach na lotniskach, stacjach kolejowych, a nawet stacjach metra... władze posunęły się krok dalej. Poprosiły (chociaż u nich władze nie proszą, bardziej rozkazują), aby mieszkańcy bloków w pobliżu stadionu, gdzie będzie otwarcie imprezy wyprowadzili się z mieszkań na czas Uniwersjady! Ci, którzy się nie wyprowadzą dostaną 'ochronę'. Mundurowy z China Security będzie siedział z nimi w mieszkaniu i pilnował, aby nie podchodzili do okien, aby nie obserwowali nikogo przez lornetki, aby nie odstrzelili VIPów z broni snajperskiej. To się nazywa skuteczna prewencja! Według mnie jest to odległość około 1500-2000 metrów, ale trybuna chińskich VIPów będzie właśnie skierowana na te osiedla. Ochrona zabezpieczy każde okno i sprawdzi każde mieszkanie, niebywałe! A przecież według chińskich władz lud ich po prostu kocha, ubóstwia, docenia, dlaczego mieliby krzywdzić wodzów komunistycznej partii?

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone