Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Poniedziałek, 23 sierpień 2010 godz. 04:31

Nawiązując do poprzedniego wpisu... okazało się, że pokazałem środkowy palec nie byle komu, bo samemu vice premierowi - Wen Jia Bao. Jak się okazało w sobotę była jakaś większa impreza na placu przed Urzędem Miejskim, wszędzie pełno policji i chińskich ORMOwców. Znowu mnie zatrzymali jak jechałem rowerem, tym razem niezbyt byli przekonani czy mają mnie zatrzymać, ale sam zrezygnowałem z tej trasy, po co mam się pchać do gniazda tych komunistycznych świń?! Vice premier odwiedził nawet nasze osiedle. Oczywiście nic o tym nie wiedzieliśmy. Spotkał się z emerytkami, bo wiadomo takie starsze panie kochają władzę i na nic nie będą narzekać. Urządziły mu nawet pokaz - taniec z paletkami. Widziałem to w telewizji, a wszystko działo się dosłownie trzy skrzyżowania za naszym mieszkaniem. Po tym pięknym pokazie starsze panie tak ładnie biegły i machały do premiera. Taka żałosna propaganda, ja się po prostu z tego śmieję, a oni w to tak bardzo wierzą, czują się tacy wyróżnieni, taki zaszczyt! Sam vice premier oglądał paletkowy taniec, cudownie! Shenzhen obchodzi w piątek 30-lecie założenia miasta, już sobie wyobrażam ile wszędzie będzie policji, kontroli, blokad... już teraz na jednej z bardziej zatłoczonych stacji metra wprowadzili skanowanie bagaży jak na lotnisku. Oczywiście dobrze, że na zimnę dmuchają, ale oni raczej nie chronią zwykłych obywateli, chodzi bardziej o to, żeby nikt nie przewoził broni czy ładunków metrem, a byłyby one przeznaczone do jakiegoś zamachu na politykach. Ich władza nigdy nie przejmuje się zwykłymi obywatelami, ale świetna propaganda sprawia, że naród myśli inaczej.

Piątek, 27 sierpień 2010 godz. 04:49

Ostatnio dałem się nabrać na polskie czekoladki. Firma Hildebrand z Polski oferuje swoje wyroby w Chinach, czekoladki w trzech smakach. Pakowanie i dystrybucja odbywa się przez Hong Kong. Kupiłem takie opakowanie za około 6 PLN, wyglądało na to, że w środku jest około 20-25 czekoladek. Jak się okazało było to tylko oszukańcze opakowanie z Hong Kongu. Czekoladki stanowiły około 40% opakowania, reszta to po prostu cwanie złożony karton otaczający 9 czekoladek! W środku jest wycięty romb, żeby było widać czekoladki. Problem w tym, że smakołyki stanowią właśnie tylko ten romb. Niezbyt uczciwe postępowanie. Dobre słodycze są ogólnie drogie w Chinach, ale czy trzeba je sprzedawać razem z kartonem, żeby pozornie było taniej i więcej? Kiedyś ryż mieszano z piaskiem, żeby było wydajniej!

Wtorek, 31 sierpień 2010 godz. 02:19

Mam ogromne zaległości w dodawaniu zdjęć. Wytłumaczę dlaczego... czasami nie mam ciekawych tematów, innym razem wiele się dzieje, albo gdzieś podróżuję. W takich sytuacjach przywożę zwykle 200-500 zdjęć. Oczywiście trzeba je wybrać, nie chcę też dodawać jednego tematu w kilkunastu ujęciach, bo bym zanudził odwiedzających tą stronę. Mimo wszystko postaram się dzisiaj dodać nowe zdjęcia, różne tematy i miejsca. Niektóre są już nieco przestarzałe, ale na pewno dla osób interesujących się Państwem Środka będą ciekawe. Tak więc zapraszam do galerii!

Wtorek, 31 sierpień 2010 godz. 04:13

W czwartek (26 sierpnia) obchodzono 30 rocznicę powstania Specjalnej Strefy Ekonomicznej Shenzhen. Miał być pokaz fajerwerków, więc czekaliśmy w centrum miasta z aparatem i statywem przez 40 minut. Po tym czasie przejechał radiowóz i moja żona usłyszała, że pokaz został anulowany. Oczywiście władza Chin nie musi sie tłumaczyć i podawać nam przyczyny. Jak się okazło kilka dni później pokaz odwołano, bo Hu JinTao (prezydent ChRL) został w Pekinie, nie przyleciał do Shenzhen. Dlaczego został w Pekinie? Aby pomóc w sytuacji kryzysowej w Manili, gdzie porwano w autobusie kilku obywateli Hong Kongu. I teraz się zastanawiam - jak ten Hu JinTao będąc w Pekinie (w Chinach kontynentlanych) mógł pomóc swoją obecnością obywatelom Hong Kongu, którzy zostali porwani w Manili na Filipinach? Gdzie tu logika? Rozumiem, gdyby on był w Manili, albo chociaż w Hong Kongu. Nawet Shenzhen jest bliżej Hong Kongu i Filipin! Mimo wszystko jest to jakieś wytłumaczenie, przynajmniej wiadomo, że pokaz był dla niego, a nie dla zwykłych obywateli i mieszkańców Shenzhen. Jak zwykle partia pokazała, że ma wszystkich zwykłych Chińczyków głęboko w dupie.

Czwartek, 16 wrzesień 2010 godz. 15:18

Ostatnio moja żona oglądała przykrego newsa w telewizji chińskiej. Jakiś kierowca cofając potrącił 3-letnie dziecko. Miał świadomość tego, co zrobił i zdecydował... dobić to dziecko. Przejechał po nim jeszcze 3 razy!!! Dlaczego? Chodzi o to, że jak ktoś jest kaleką po wypadku to kierowca płaci za jego leczenie, operacje i rehabilitacje przez całe życie (brak systemu ubezpieczeń). Wielu kierowców dobija ofiary. To jest niewyobrażalne dla nas, ale tutaj ludzie są jak bestie. Cały news był podany w zabawnej formie, z muzyczką i kolorową animacją na zasadzie "zobaczcie - bogaty myśli, że mu wszystko wolno". Nikt wcale nie martwił się o życie dziecka, chodziło bardziej o to, że bogaty gość może nawet zabić w ramach sloganu "idź na całość". Oczywiście policja go aresztowała, ale co mu grozi - trudno powiedzieć. Zależy ile ma pieniędzy i jakie ma układy, bo jak sprawa ucichnie to może się od kary wymigać. Prawo i kara śmierci są dla biednych ludzi, bogaci są ponad prawem. Kiedyś jedna dziewczyna powiedziała mi, że jadąc z bratem samochodem potrącili kogoś w górach, w deszczu i uciekli. Jej brat był zresztą ordynatorem szpitala, lekarzem! Teoretycznie mógł łatwo poszkodowanemu pomóc, ale w praktyce wygląda to inaczej - lepiej dobić, albo uciec jak nie ma świadków czy kamer na ulicy. Wielu Chińczyków to po prostu bestie, a życie ludzkie nigdy nie miało tu wartości, nawet życie dziecka!

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone