Dzienniki z Chin
Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach
Nawiązując do poprzedniego wpisu... okazało się, że pokazałem środkowy palec nie byle komu, bo samemu vice premierowi - Wen Jia Bao. Jak się okazało w sobotę była jakaś większa impreza na placu przed Urzędem Miejskim, wszędzie pełno policji i chińskich ORMOwców. Znowu mnie zatrzymali jak jechałem rowerem, tym razem niezbyt byli przekonani czy mają mnie zatrzymać, ale sam zrezygnowałem z tej trasy, po co mam się pchać do gniazda tych komunistycznych świń?! Vice premier odwiedził nawet nasze osiedle. Oczywiście nic o tym nie wiedzieliśmy. Spotkał się z emerytkami, bo wiadomo takie starsze panie kochają władzę i na nic nie będą narzekać. Urządziły mu nawet pokaz - taniec z paletkami. Widziałem to w telewizji, a wszystko działo się dosłownie trzy skrzyżowania za naszym mieszkaniem. Po tym pięknym pokazie starsze panie tak ładnie biegły i machały do premiera. Taka żałosna propaganda, ja się po prostu z tego śmieję, a oni w to tak bardzo wierzą, czują się tacy wyróżnieni, taki zaszczyt! Sam vice premier oglądał paletkowy taniec, cudownie! Shenzhen obchodzi w piątek 30-lecie założenia miasta, już sobie wyobrażam ile wszędzie będzie policji, kontroli, blokad... już teraz na jednej z bardziej zatłoczonych stacji metra wprowadzili skanowanie bagaży jak na lotnisku. Oczywiście dobrze, że na zimnę dmuchają, ale oni raczej nie chronią zwykłych obywateli, chodzi bardziej o to, żeby nikt nie przewoził broni czy ładunków metrem, a byłyby one przeznaczone do jakiegoś zamachu na politykach. Ich władza nigdy nie przejmuje się zwykłymi obywatelami, ale świetna propaganda sprawia, że naród myśli inaczej.
Ostatnio dałem się nabrać na polskie czekoladki. Firma Hildebrand z Polski oferuje swoje wyroby w Chinach, czekoladki w trzech smakach. Pakowanie i dystrybucja odbywa się przez Hong Kong. Kupiłem takie opakowanie za około 6 PLN, wyglądało na to, że w środku jest około 20-25 czekoladek. Jak się okazało było to tylko oszukańcze opakowanie z Hong Kongu. Czekoladki stanowiły około 40% opakowania, reszta to po prostu cwanie złożony karton otaczający 9 czekoladek! W środku jest wycięty romb, żeby było widać czekoladki. Problem w tym, że smakołyki stanowią właśnie tylko ten romb. Niezbyt uczciwe postępowanie. Dobre słodycze są ogólnie drogie w Chinach, ale czy trzeba je sprzedawać razem z kartonem, żeby pozornie było taniej i więcej? Kiedyś ryż mieszano z piaskiem, żeby było wydajniej!
Mam ogromne zaległości w dodawaniu zdjęć. Wytłumaczę dlaczego... czasami nie mam ciekawych tematów, innym razem wiele się dzieje, albo gdzieś podróżuję. W takich sytuacjach przywożę zwykle 200-500 zdjęć. Oczywiście trzeba je wybrać, nie chcę też dodawać jednego tematu w kilkunastu ujęciach, bo bym zanudził odwiedzających tą stronę. Mimo wszystko postaram się dzisiaj dodać nowe zdjęcia, różne tematy i miejsca. Niektóre są już nieco przestarzałe, ale na pewno dla osób interesujących się Państwem Środka będą ciekawe. Tak więc zapraszam do galerii!
W czwartek (26 sierpnia) obchodzono 30 rocznicę powstania Specjalnej Strefy Ekonomicznej Shenzhen. Miał być pokaz fajerwerków, więc czekaliśmy w centrum miasta z aparatem i statywem przez 40 minut. Po tym czasie przejechał radiowóz i moja żona usłyszała, że pokaz został anulowany. Oczywiście władza Chin nie musi sie tłumaczyć i podawać nam przyczyny. Jak się okazło kilka dni później pokaz odwołano, bo Hu JinTao (prezydent ChRL) został w Pekinie, nie przyleciał do Shenzhen. Dlaczego został w Pekinie? Aby pomóc w sytuacji kryzysowej w Manili, gdzie porwano w autobusie kilku obywateli Hong Kongu. I teraz się zastanawiam - jak ten Hu JinTao będąc w Pekinie (w Chinach kontynentlanych) mógł pomóc swoją obecnością obywatelom Hong Kongu, którzy zostali porwani w Manili na Filipinach? Gdzie tu logika? Rozumiem, gdyby on był w Manili, albo chociaż w Hong Kongu. Nawet Shenzhen jest bliżej Hong Kongu i Filipin! Mimo wszystko jest to jakieś wytłumaczenie, przynajmniej wiadomo, że pokaz był dla niego, a nie dla zwykłych obywateli i mieszkańców Shenzhen. Jak zwykle partia pokazała, że ma wszystkich zwykłych Chińczyków głęboko w dupie.
Ostatnio moja żona oglądała przykrego newsa w telewizji chińskiej. Jakiś kierowca cofając potrącił 3-letnie dziecko. Miał świadomość tego, co zrobił i zdecydował... dobić to dziecko. Przejechał po nim jeszcze 3 razy!!! Dlaczego? Chodzi o to, że jak ktoś jest kaleką po wypadku to kierowca płaci za jego leczenie, operacje i rehabilitacje przez całe życie (brak systemu ubezpieczeń). Wielu kierowców dobija ofiary. To jest niewyobrażalne dla nas, ale tutaj ludzie są jak bestie. Cały news był podany w zabawnej formie, z muzyczką i kolorową animacją na zasadzie "zobaczcie - bogaty myśli, że mu wszystko wolno". Nikt wcale nie martwił się o życie dziecka, chodziło bardziej o to, że bogaty gość może nawet zabić w ramach sloganu "idź na całość". Oczywiście policja go aresztowała, ale co mu grozi - trudno powiedzieć. Zależy ile ma pieniędzy i jakie ma układy, bo jak sprawa ucichnie to może się od kary wymigać. Prawo i kara śmierci są dla biednych ludzi, bogaci są ponad prawem. Kiedyś jedna dziewczyna powiedziała mi, że jadąc z bratem samochodem potrącili kogoś w górach, w deszczu i uciekli. Jej brat był zresztą ordynatorem szpitala, lekarzem! Teoretycznie mógł łatwo poszkodowanemu pomóc, ale w praktyce wygląda to inaczej - lepiej dobić, albo uciec jak nie ma świadków czy kamer na ulicy. Wielu Chińczyków to po prostu bestie, a życie ludzkie nigdy nie miało tu wartości, nawet życie dziecka!
