Dzienniki z Chin
Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach
Trafiłem dzisiaj ciekawą promocję w hipermarkecie. Kupiłem trzy Snickersy w blistrze razem z... bateriami Energizer AAA. W Polsce to oczywiście nie do pomyślenia, żeby jedzenie, słodycze pakować razem z bateriami. Jak widać w Chinach to normalna promocja! Zjem sobie batony, a baterie przełożę do pilota, ha ha!
W nocy, w centrum Shenzhen widziałem ostatnio taki 'uprzywilejowany pojazd'. W środku siedział gość, niezbyt przyjemna facjata, obok niego kobieta trzymająca białego pudelka. Chińczyk kierował czarnym Mercedesem, a numery rejestracyjne miał zasłonięte tkaniną moro. Tacy ludzie są poza prawem. Nie obowiązują ich żadne przepisy, limity, kontrole, mandaty, nie płacą za paliwo z własnej kieszeni, mają służbowe mieszkania, utrzymują kochanki, są królami życia, a wszystko dzięki partii komunistycznej i systemowi w Chinach. Są nietykalni - o czym już kiedyś pisałem. Podobne auto z zasłoniętymi numerami widziałem ostatnio przed wielkim salonem masażu. I właśnie poszczególne grupy takich ludzi, które w skali całych Chin tworzą wielką armię nigdy nie pozwolą zmienić tego systemu. Są to policjanci, politycy, ludzie show-biznesu, właściciele wielkich fabryk, wielkich korporacji, wojskowi, potomkowie dawnych przywódców czy polityków, lokalne władze. W tym otoczeniu żyje im się po prostu wspaniale.
Widziałem ostatnio, jak się tworzy propagandę, a ściślej filmik propagandowy. Domyślam się, że chodziło o kontrolę policji drogowej. Scena wyglądała tak: najnowsza Honda - motocykl policyjny, absolutnie nowy (nigdy tak wypasionego motoru nie widziałem), trzy błyszczące, nawoskowane i dopiero co odebrane od producenta terenowe radiowozy, piękna policjantka w wyprasowanym mundurze, kilku innych nienagannie ubranych policjantów. Pomiędzy tym wszysktim duży statyw i kamera, jakiś scenarzysta, operator kamery. Poza tym pojazd, który zatrzymali policjanci. Co ciekawe dwoje białych ludzi stoi obok tego samochodu. Mężczyzna trzyma jakąś kartkę, pewnie uczy się swojego dialogu! Taki filmik będzie przypuszalnie emitowany jako dokument o pracy policji, albo może jakiś film instruktażowy dla policji? Według mnie mocno jednak przesadzili z estetyką tej całej sceny! Widząc tych policjantów i tak zadbane pojazdy od razu zauważyłem, że coś tu się nie zgadza. Myślałem, że może kogoś ochraniają, ale później zobaczyłem kamerę i kartki papieru ze scenariuszem.
W centrum Shenzhen jest wielki stadion piłkarski, to było takie centrum sportowe. Są tam korty tenisowe, mniejsze boiska piłkarskie, boiska do koszykówki, sklepy rowerowe, akcesoria sportowe, golf, odzież itp. Problem w tym, że całe to centrum jest strasznie zaniedbane! Aż trudno w to uwierzyć, bo Chiny ogólnie stać na remonty, zmiany, udoskonalenia. Ten stadion chyba jednak porzucą! Budują już nowe centrum sportowe w zupełnie innym rejonie. W tym starym centrum nawet brama wjazdowa jest zniszczona, na głównym placu Mercedes testuje sobie auta, ochrona wrzeszczała na nas, żebyśmy zeszli z trasy Mercedesa! Idąc wkoło stadionu ma się wrażenie, jakby przeszło się do innej epoki. Zardzewiałe bramy, popękane ściany, wilgoć, brzydki zapach. Oczywiście nadal są tam sklepy, bary, przychodzą ludzie, ale wszystko wygląda jakby czas zatrzymał się 20 lat temu. Chińczycy ogólnie uwielbiają sport, są bardzo aktywni, dlatego dziwi mnie stan tego obiektu i podejście władz miasta do tego centrum sportowego. W 2011 w Shenzhen odbędzie się Uniwersjada. Ciekawe, co zrobią ze starym stadionem? Zburzą, wyremontują na ostatnią chwilę, czy zasłonią czymś i będą udawać, że tam nic nie ma?!
Słyszałem, że wstęp do parków rozrywki w Stanach Zjednoczonych kosztuje około 30-50 USD. Absurdalne jest to, że w Chinach ceny są prawie identyczne! Problem w tym, że w Chinach w takich parkach rozrywki, skansenach, parkach tematycznych są miliony ludzi. Oczywiście właściciele tych miejsc tym się nie przejmują. Zawsze pozwalają, aby tłumy wchodziły do środka, miliony ludzi kupują bilety, a później stoją w kolejkach. Często jest tak, że pół dnia poświęcają na czekanie. Nie tylko czekają, aby skorzystać z jakiejś karuzeli, wejść do jakiegoś kina 3D, ale nawet, żeby zrobić zdjęcie w jakimś istotnym miejscu. Chińczykom to jednak nie przeszkadza, przywyknęli do tłumów. W ciągu 6 lat nigdy, absolutnie NIGDY nie widziałem Chińczyka, który narzekałby, że jest gdzieś za ciasno, że jest za dużo ludzi, że tracą czas i pieniądze, że to niesprawiedliwe, że mu duszno. Zwykle taki temat podejmują obcokrajowcy wizytujący Chiny.
