Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Środa, 14 lipiec 2010 godz. 04:17

Wczoraj pojawiły się spekulacje, czy też plotki na temat Smolarka. Ponoć ten gracz ma szukać pracy w chińskim klubie! O Boże, dlaczego tutaj?! Liga chińska jest naprawdę uboga, byle jaka, nudna, mało komercyjna, nawet Chińczycy nie interesują się rodzimym futbolem. W zasadzie w reklamach, ulotkach, magazynach nie używa się nawet wizerunku chińskich piłkarzy! Nie mają żadnej gwiazdy, nie wyróżniają się niczym, ta liga jest byle jaka i płaska jak lotnisko w Shenzhen. Już nawet Japonia czy Korea Południowa to lepszy kierunek dla piłkarzy z Europy. Przykro na to patrzeć. Najwyraźniej już tylko pieniądze rządzą tym sportem. Jakiś chiński biznesmen zażyczy sobie Smolarka jako takiej maskotki dla jego drużyny i Polski piłkarz przyleci. Przypomnę, że w Chinach gra już Polak Olisadebe i Marek Zając.

Niedziela, 18 lipiec 2010 godz. 06:54

Wielu ludzi traktuje Hong Kong jako taki cywilizowany, nowoczesny i kulturalny skrawek Chin. Hong Kong jednak taki wspaniały nie jest! Pewnie, że podczas kilkudniowego pobytu będziemy zachwyceni tym miastem, atmosferą, widokami, wieżowcami, ludźmi. Powinniśmy jednak mieć świadomość, że mieszkają tam miliony ludzi, którzy często oszukują innych, aby zarobić pieniądze na życie. Rok temu przewodnik z Hong Kongu tak nakrzyczał na Chińczyka z Chin kontynentalnych, że ten zmarł na zawał. Chodziło o to, że Chińczyk nie chciał kupić biżuterii, a przewodnik ma z tego prowizję. W marcu tego roku przewodniczka z Hong Kongu skrzyczała grupę chińskich turystów za to, że nie kupili niczego w podobnym salonie biżuterii. Wściekła się i powiedziała, że wracają do hotelu i nie będą dzisiaj jedli kolacji! Wszystko zostało nagranę na telefonie komórkowym i zaczęła się afera w Izbie Turystyki w Hong Kongu. Oczywiście Hong Kong z tych zarzutów się oczyści, jako bardzo przyjazne miasto dla turystów. Chińczycy też specjalnie nie będą protestować i nie mają do kogo się odwołać za takie traktowanie. To tylko dwa udokumentowane przypadki, ale co z pozostałymi? Indywidualnym turystom sugeruję być ostrożnym w czasie zakupów, należy szczególnie uważać na sklepy z elektroniką wzdłuż Nathan Road (Tsim Sha Tsui), Kowloon. Jest tam wielu oszustów. Ich typowa praktyka to zagadać klienta, zająć mu dużo czasu, pobrać jakiś depozyt, obiecać super aparat w niskiej cenie, którego tak naprawdę nie sprzedadzą. W między czasie mogą zaoferować coś innego, coś sprzed dwóch lat, czego nikt już nie kupi. Zareklamują to jako nowość, albo jakiś niezawodny model. Na koniec, gdy klientowi się coś nie podoba, obrażą się, albo klienta okrzyczą. Wiedzą, że w ich sklepie robią zakupy ludzie z całego Świata i nie prędko wrócą znów do Hong Kongu - tak więc wychodzą z założenia, że warto ich raz a dobrze oszukać! Hong Kong jest pełen mniejszych i większych cwaniaczków!

Poniedziałek, 26 lipiec 2010 godz. 07:58

Dzisiaj jedna Chinka powiedziała mi, że Polska to fajny kraj, bo nigdy nie wplątał się w żadne wojny. Kiedy powiedziałem jej, że II Wojna Światowa rozpoczęła się w Polsce to trochę ją to zaskoczyło?! Chyba pomyliło jej się ze Szwajcarią. Chinka uznaje się za obejrzyświata, sporo podróżowała, miała chłopaka z Australii. Powiedziała mi nawet, że czytała książkę o Hitlerze, zapytałem ją - to jakoś pominęłaś rozdział o Polsce? Ha ha! Niestety, ale jeśli chodzi o historię i geografię Europy to jest w Chinach słabo. Zresztą podobnie jest u nas w kwestii Azji, nie znamy przecież historii Chin, Wojn Opiumowych, kolonizacji tych terenów, poszczególnych dynastii i wojen domowych. Zwykle szczekamy tylko na temat Mao Tse-tunga, a tak naprawdę też nic o nim nie wiemy. Dowód: nie mamy świadomości, że Chińczycy cenią go głównie za odzsykanie niepodległości, zakończenie wojny z Japonią i zwycięstwo w wojnie domowej. Oczywiście reszta to cenzura i propaganda, ale są pewne fakty historyczne, które pomijamy w Polsce. Ja oczywiście tą wiedzę znacznie poszerzyłem będąc w Chinach. Zarówno ze źródeł z Kraju Środka, jak też z relacji różnych ludzi, z książek kupionych w Polsce, z informacji z internetu, z opowieści znajomych. Ostatnio pewna dziewczyna z Malezji stwierdziła, że dobrze znać różne języki, bo można nie tylko czytać książki różnych wydawców, z różnych krajów, ale także poznać zupełnie odmienne punkty widzenia i postrzegania świata.

Czwartek, 29 lipiec 2010 godz. 11:09

Dzisiaj znajoma powiedziała mi, że zapisała się na kurs prawa jazdy. Zapytałem, jaki to koszt, okazuje się, że dosyć duży. 4380 RMB, czyli w przeliczeniu około 2000 PLN. Jak na Chiny nie są to małe pieniądze! Weźmy jeszcze pod uwagę to, jak oni ich uczą! Zero rozsądku, zero racjonalnego myślenia, zero bezpieczeństwa, zero wyobraźni. Koszt takiego treningu nie jest wysoki, jeżdżą zwykłymi VW, paliwo jest praktycznie o połowę tańsze niż w Polsce, wynika z tego, że szkoły nauki jazdy to kolejny świetny biznes! Chińczycy po prostu masowo ustawiają się po prawo jazdy, a marzenie 99% Chińczyków to posiadać własne auto, więc ten biznes na pewno nie jest zagrożony. Zarabiają piękne pieniądze, a niczego ich nie uczą, upychają ich w samochodzie po 4-5 osób w czasie kursu, a ostatnio widziałem nawet instruktora, który miał może 25-28 lat, sam ma pewnie prawo jazdy od kilku lat.

Wtorek, 3 sierpień 2010 godz. 11:46

Życie dla wielu Chińczyków staje się bardzo schematyczne: szkoła - studia - dziewczyna/chłopak - szybkie narzeczeństwo zgodnie z wolą rodziców - ślub - mieszkanie - samochód - dziecko. Wielu z tych ludzi nie dostrzega nawet, że stają się bardzo nudni i monotematyczni dla innych. Ostatnio byłem świadkiem, jak dwie młode Chinki rozmawiały o cenach mieszkań w Ningbo. Jedna z nich tak bardzo zaangażowała się w rozmowę, że prawie zaczęła krzyczeć z podniecenia. Niektóre znajome mojej żony potrafią cały dzień rozmawiać o dzieciach. Przy obiedzie mówią o karmieniu piersią, wymiotach i biegunkach niemowlaków. Wspominałem już, o kursie na prawo jazdy i wymarzonych samochodach! Stają się naprawdę przewidywalni, nudni i zwykli, stają się jedną wielką masą średniozamożnych Chińczyków, rodzina jest dla nich ważna, ale głównym narzędziem zapewniającym im szczęście są pieniądze. Jest ogrmona presja społeczeństwa, żeby być zamożnym, zaradnym, bogatym. Sam znam kilka dziewczyn, które wyszły za mąż tylko dlatego, że facet miał już mieszkanie i samochód. Tak zwykle postępują bardziej nieśmiali czy niezbyt przystojni Chińczycy. Próbują zarobić sporo pieniędzy, kupić mieszkanie, samochód, a narzeczona szybko się znajdzie. Ten sam mężczyzna bez mieszkania i samochodu nigdy nie znalazłby żony! Smutne, ale takie są teraz realia.

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone