Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Wtorek, 4 maj 2010 godz. 05:24

Wczoraj czekałem na zielone światło, obok stała czarna furgonetka. Kierowca planował skręcać w lewo, czyli przecinał całe skrzyżowanie, dosyć ruchliwe miejsce. Zanim piesi wkroczyli na zebrę, zanim ruszyły samochody z prostopadłej ulicy on szybko ruszył - na czerwonym świetle i pojechał jak gdyby nigdy nic się nie stało! Oczywiście miał państwowe numery rejestracyjne. I to są właśnie tacy nietykalni ludzie. Mogą parkować, gdzie chcą, gdy kogoś potrącą to nie jest ich zmartwienie, tankują praktycznie za darmo, wożą całe rodziny służbowymi autami. Mówię o przywilejach czysto transportowych - co z pozostałymi?! Darmowe mieszkania, świetny dochód z łapówek i przekrętów, poza pracą w rządzie otwierają swoje fabryki albo firmy, kupują mieszkania swoim kochankom, jeżdżą na wycieczki zagraniczne, ich dzieci mogą studiować poza Chinami, salony masażu, kluby karaoke, restauracje, kluby golfowe - to wszystko jest dla nich dostępne praktycznie za darmo, dzień i noc. I właśnie ci ludzie, ta nietykalna, uprzywilejowna grupa nigdy nie pozwoli na to, aby ten system upadł. Ich zysk, ich dostatek, dobrobyt opiera się o wyzysk mas. To są miliony biedynych, nieświadomych ludzi, których ten system wykorzystuje. Fabryki, gdzie produkują dosyć drogie urządzenia, a sami zarabiają grosze. Robotnicy, którzy mieszkają w barakach i budują wieżowce siedem dni w tygodniu. Czy oni znają ceny biur, ceny wynajmu tych nieruchomości, zyski hoteli, zyski centr handlowych? Na pewno nie znają nawet takich liczb, takich kwot, takich sum, a sami zarabiają niewiele.

Poniedziałek, 3 maj 2010 godz. 14:09

Dawno nie pisałem nic o stanie rowerów w Chinach, a przyznam, że jest poprawa! Ostatnio w prowincjonalnym miasteczku Quanzhou (blisko Xiamen) widziałem fajne rowery dla uczniów - miały pełne koła (bez szprych), wszystkie były w podobnym stylu, dosyć zadbane, nowe. Widzę, że w wielu miasteczkach na przykład w prowincji Zhejiang coraz popularniejsze są rowery górskie i miejskie Giant, nowe i zadbane. Pojawiają się sieci firmowych sklepów i serwisów. Niektórzy jeżdżą nawet na kolarzówkach. Oczywiście takich bardziej zagorzałych kolarzy nie ma wielu, ale sport ten powoli się rozwija. Zapchane ulice, miliony samochodów - niektórzy wolą rower lub skuter. Oczywiście nadal jest wiele zaniedbanych, zardzewiałych rowerów, niescentrowane koła, luźne łańcuchy i hamulec klapkowo-nożny. Widziałem ostatnio nawet obcokrajowca, który nocą w Szanghaju zasuwał na takim wysłużonym rowerze typu "Ukraina" i chyba stukał mu pedał, albo osłona łańcucha i rower przecinał cichą uliczkę robiąc ciągłe 'drzyt, drzyt, drzyt...'. W Szanghaju czy Pekinie to chyba normalne, że biali jeżdżą na takich kiepskich rowerach, w Shenzhen czy Guangzhou nie jest to tak pospolite. Albo kupują fajne rowery i jeżdżą rekreacyjnie, albo korzystają ze skuterów elektrycznych (spalionowe są często zabronione w dużych miastach). Ze względu na wariacki ruch uliczny wybierają też autobusy, taksówki czy metro.

Poniedziałek, 3 maj 2010 godz. 03:25

Moja chińska koleżanka zmienia swój pogląd na temat Chin i chińskiego rządu. Zaczęło się od tego, że nie mogła otworzyć zablokowanego Facebooka, więc znajomy dał jej program do obejścia chińskich blokad (jakieś proxy, ukrywanie IP). Tym sposobem koleżanka zaczęła czytać o przekrętach w Chinach, o propagandzie, zakłamaniu, upiększaniu rzeczywistości przez chińskie władze. Jako przykład podała, że spreparowano zdjęcia i informacje o rzekomym uratowaniu wielu górników, w rzeczywistości wszyscy umarli, a władze zrobiły pokazową szopkę. Osobiście nie wiem, czy to prawda, ale ona dotarła do takich informacji. Wydaje mi się jednak, że jej zmiana nastawienia polega na tym, że jej mąż (Chińczyk) pracuje teraz w Kanadzie. Rok temu ta sama dziewczyna broniła nawet chińskiego rządu i oskarżała zachodnie media o nawoływanie do nienawiści wobec chińskich władz! Chodziło o starcia z Ujgurami w Urumqi. Powiedziała wtedy, że co to jest za wolność mediów, skoro podżegają świat przeciw całym Chinom i nie są obiektywni, bo Hanowie niczemu nie są winni i wszystko zaczęło się od agresji Ujgurów. W tym roku, po ślubie jej poglądy ewoluują. To tak jakby otworzyć raz na dziesięć lat okno i zachwycić się świeżym powietrzem. Problem w tym, że władze nakazują to okno zamknąć, ale młodym ludziom podoba się takie świeże powietrze, powiew wolności i prawdy!

Poniedziałek, 26 kwiecień 2010 godz. 09:57

Rozbrajają mnie komentarze pod pewnymi newsami w internecie. Piszą, że Adamkowi odkleiła się podeszwa w czasie walki bokserskiej. Internauci oczywiście winią za to Chiny, ha ha! Oto komentarze: "małe chińskie rączki 7 latek, który szył te buty sie nie postarał", i drugi "pewnie chińskie kupił podróbke i sie dziwi". Po pierwsze - nie wydaje mi się, aby profesjonalne buty bokserskie były zamawiane kontenerami z Chin! Po drugie: Nike, Adidas, Reebok - też produkują w Chinach i pilnują jakości. Po trzecie - odwiedziłem chyba kilkaset fabryk w Chinach i nigdy nie widziałem, aby pracowały tam dzieci. Zwykle są to ludzie, młodzież w wieku 16-60 lat. Jeśli są tam młodzi ludzie to tylko dlatego, że nie chcą się uczyć lub sytuacja rodzinna, finansowa im na to nie pozwala. Żałosne są takie komentarze i pojęcie przeciętnego Polaka o Chinach! Jak coś jest kiepskiej jakości to jest z Chin. Tak, zgadza się, tak samo jak iPhone, iPody, Nokie, Samsungi, LG, laptopy IBM Lenovo, konsole Sony Playstation... Jeśli coś jest kiepskiej jakości to tylko dlatego, że ktoś tego nie dopilnował i kupił tani badziew, który idealnie na Polski rynek się nadaje. Można za to winić importerów, którzy chcą dużo zarobić i zamówić możliwie najtańszy badziew z Chin, Turcji, Indii, Pakistanu... Prawda jest taka, że jak się więcej zapłaci i sprawdzi towar przed wysyłką to nie ma mowy o żadnych problemach jakości w Chinach. I taka jest prawda - jak nie podoba się komuś chińska jakość to niech idzie do importera, który ten towar wprowadził na Polski rynek! Chińczycy produkują wszystko zgodnie z zamówieniem, a jakość odpowiada cenie. Proste i logiczne. W latach 80-tych moglibyśmy jeszcze coś tu krytykować, bo nie było żadnych zaawanasowanych technologii, nie było wielu inżynierów, w ogóle ludzi z wyższym wykształceniem, nie pracowało tu wielu specjalistów z zachodu. Ale teraz! Ludzie czepiacie się państwa, które wysyła statki kosmiczne, posiada pociągi pędzące 431 km/h, wieżowce o wysokości 500 metrów, najdłuższe mosty i tunele na świecie, trasę kolejową o najwyższej wysokości nad poziomem morza - według was wszystko jest tak samo kiepskiej jakości i się rozpadnie?! Brak słów... w Polsce są po prostu dwie skrajności: ci, którzy nigdy tu nie byli i wiedzą o obozach pracy, biedzie, fabrykach pełnych dzieci, kiepskiej jakości, druga grupa to ludzie, którzy byli dwa razy w Szanghaju czy Hong Kongu i uznali, że Chiny są super bogate, nowoczesne i wspaniałe. Po prostu dwie skrajności, brak wiedzy i obiektywizmu!

Środa, 14 kwiecień 2010 godz. 10:33

Firstly, I were full sorry to hear that your president plane was crashed. I on behalf of Chinese people and myself join in sorrow of this victims of air disaster. May their soul rest in peace! We highly believe Poland will be power and power with people’s unity.

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone