Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Piątek, 2 kwiecień 2010 godz. 12:42

Przykro patrzeć, jak cały świat robi interesy z Chinami, a Polacy prawie nic nie potrafią sprzedać w Kraju Środka. W wielkim markecie, który oferuje różne produkty importowane znalazłem ciastka w czekoladzie z Polski. Był to jeden, jedyny wyrób z naszego kraju! Najzabawniejsze jest to, że polski wyrób był importowany przez Tajwan. Bo oczywiście Polacy nie potrafią bezpośrednio dogadać się z Chińczykami. Przecież Chiny to taki mały rynek zbytu, tylko miliard ludzi, po co mamy tam coś sprzedawać?! Bez sensu, strata czasu! A nasz rząd zajmuje się Tybetem, Dalejlamą, prawami człowieka, bojkotowaniem olimpiady i karą śmierci. A wszystkie inne kraje na świecie po prostu robią tu interesy i takie 'humanitarne' tematy ich nie interesują. Półki w marketach uginają się do amerykańskich soków, niemieckich ogórków, francuskich czekolad, szwajcarskich serów, hiszpańskich win... ceny kosmiczne! Oczywiście nie wszyscy kupują takie wyroby, ale Chińczycy się bogacą i stać ich na różne przysmaki spoza Chin. Jest też coraz więcej obcokrajowców, którzy takie wyroby kupują na co dzień. Ale my oczywiście tego rynku nie dostrzegamy!

Piątek, 2 kwiecień 2010 godz. 04:13

Wracając jeszcze do tematu pożywienia - odwiedzając jakiś czas temu fabrykę w Jiangsu oglądałem ciekawą scenę. Robotnicy siedzieli obok wielkiej ubrudzonej smarem maszyny do obróbki metalowych form i gotowali sobie zupkę. W tym rejonie Chin obiad je się zwykle bardzo wcześnie, nawet o 11 godzinie. Robotnicy mieli mają, przenośną kuchenkę gazową, siedzieli w kółeczku i wrzucali różne przysmaki do gorącego wywaru. Naprawdę ciekawa scena! Taka sytuacja przypomina mi znowu, jak istotny jest posiłek w Kraju Środka.

Piątek, 2 kwiecień 2010 godz. 04:11

Chińczycy coraz częściej zaniedbują swoje zwyczaje 'jedzeniowe'. Dotyczy to zwykle młodych, samotnych Chińczyków w dużych miastach. Obiady i kolacje to bardzo istotne elementy życia w Chinach, wynika to z ich kultury, historii. Wygląda to inaczej w rodzinnych domach, gdzie w południe szykuje się wielki obiad złożony z conajmniej 3-4 dań (zielone warzywa, ryba, mięso, tofu, lekkie zupy). Nie jest to żadne święto - tak wygląda posiłek w Chinach. W wielkich metropoliach młode pokolenie coraz częściej zaniedbuje te zwyczaje. Nie mają czasu albo nie potrafią nic zdrowego ugotować. Zamawiają posiłki z małych restauracji, albo nawet straganów, jest to koszt około 5-10 PLN. Coraz częściej jadają kolacje w KFC czy McDonaldzie. Wszystko to oczywiście wpływa na pogorszenie stanu zdrowia. Widać coraz więcej młodych, otyłych Chińczyków. Niektóre nowobogackie rodziny nie potrafią niczego ugotować i bazują na umiejętnościach gosposi, albo jadają w restauracjach. W weekendy szpitale są przepełnione młodymi ludźmi, którzy w ciągu tygodnia są zbyt zapracowani, by odwiedzić lekarza. Zła dieta, stres, przemęczenie, ciągłe nadgodziny, brak ruchu - wszystko to wpływa na pogorszenie stanu zdrowia młodych ludzi w Chinach. Odbiegają oni od tradycyjnego trybu życia (zdrowe chińskie jedzenie, więcej ruchu - kungfu, taiji, badminton) i coraz bardziej kierują się w stronę zachodu (szybkie jedzenie, kawa, samochody, przesiadywanie przed telewizorem). Może nie jest jeszcze tak źle, ale coraz to młodsze pokolenia są po prostu coraz bardziej leniwe i ospałe.

Sobota, 27 marzec 2010 godz. 15:12

W Szanghaju trwają przygotowania do Expo 2010. Ostatnio mogłem osobiście zaobserwować zmiany. W okolicach YuYuan (Huangpu) zburzono stare kamienice (prezentowałem zdjęcia tych budynków) i w tym samym miejscu zbudowano nowe budynki w podobnym stylu. W Pudong w okolicy najwyższych drapaczy chmur powstają nowe biurowce, drogi, pomosty dla pieszych. Pojawiły się też dosyć nietypowe budynki w stylu neoklasycznym. Remontują właśnie Świątynię Nefrytowego Buddy (Jade Buddha Temple - YuFo Si). Powstaje nowy dworzec autobusowy, ogrmony plac budowy. Przebudowano też promenadę i nadal trwają pracę na głównej ulicy Zhongshan Lu (WaiTan). Zostało niewiele czasu, dlatego prace trwają dzień i noc. Pamiętam, gdy mój rodzinny Wrocław był rozczarowany, że nie wygraliśmy Expo 2010! Będąc jednak kilkanaście razy w Szanghaju, obserwując zmiany, postęp, przebudowę tego miasta - z przykrością muszę stwierdzić, że jesteśmy bardzo daleko z tyłu. Oczywiście Wrocław ma swój urok, ale do Szanghaju nie mamy się co równać.

Czwartek, 11 marzec 2010 godz. 05:20

Czytałem właśnie takie ciekawostki o średniowieczu w Europie i doszedłem do wniosku, że w Chinach w wielu aspektach nadal trwa takie średniowiecze. W średniowieczu niemowlaki nie nosiły ubrań, w Chinach też często są nagie, albo mają sławny otwór (bez pieluszek), aby w każdej chwili załatwić swoje sprawy. Ostatnio kobieta wzięła nawet takie dziecko do góry i pozwoliła mu sikać na kubeł - działo się to w szpitalu (tak jakby nie było tam ubikacji). To samo oglądałem już na stacji metra, po co iść do wc, jak jest śmietnik?! W średniowieczu żebracy łamali dzieciom ręce i nogi, w Chinach robią to do dzisiaj, a kilkadziesiąt lat temu była to wręcz standardowa procedura. Im bardziej zniekształcony człowiek - tym większe współczucie winien wzbudzać i tym samym przynosić większy zysk z jałmużnej. W średniowieczu najważniejsze było, aby przetrwać dzień, aby się najeść, ogrzać, wyspać... takie podstawowe fizjologiczne potrzeby. Najważniejszą sprawą dla Chińczyka do dzisiaj jest obiad i kolacja, a po obiadku dobrze sobie pospać - nawet na skwerku, na chodniku, czy na ławce w parku. W średniowieczu zawsze potępiano kobiety, za czary, za zdrady, za ciąże... W Chinach jest podobnie, niechciana ciąża to problem kobiety, zdrada kobiety jest nie do zaakceptowania, ale mężczyzna może chodzić do karaoke, na masaż i utrzymywać kochanki. W średniowieczu najważniejszy był Bóg, wszystko było podporządkowane religii. W Chinach Bóg czy Budda nie odgrywa takiej roli, ale przewodniczący Mao do dziś jest bogiem. W XX wieku wszystko było podporządkowane komunizmowi i partii. W średniowieczu wiedza była wręcz zakazana, do niedawna w Chinach było wielu analfabetów, a ludzie nadal mają ograniczone pojęcie o świecie, głównie przez cenzurowanie mediów, książek i filmów. Wygląda na to, że ja po prostu obserwuję i doświadczam średniowiecza XXI wieku!

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone