Dzienniki z Chin
Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach
Byliśmy wczoraj na przyjęciu weselnym naszej koleżanki. Przy wejściu para młoda wita gości, panna młoda w imitacji białej, europejskiej sukni. Przy wejściu należy się podpisać w księdze, zostawić obowiązkowy prezent w postaci czerwonej koperty z pieniędzmi, my oprócz tego daliśmy im też upominek. Później około 90 minut siedzieliśmy przy stoliku i czekaliśmy na wszystkich gości. Wodzirej przedstawił młodą parę i gadał jak chińskie radio przez 20 minut. Podano kolację... żaby, żółwie (przygotowane tak, że nie widać co to dokładnie), brakowało jeszcze żubra i byłoby wszystko na Ż. Zupa z gołąbka (ptaka, nie tego z ryżem i kapustą), wieprzowina, ryba, kurczak, zielone warzywa. Panna młoda przebrała się w chińską suknię i podchodzili do każdego stolika z toastami. Na koniec rozdzieliła bukiet na 3 części, miała go rzucać do niezamężnych dziewczyn, ale kawalerowie też się zjawili. Dwóch wysokich chłopaków i jedna dziewczyna złapali bukiety. Żałosna kopia Europejskich / Amerykańskich obyczajów weselnych. Zabrakło tradycyjnych chińskich akcentów. O 20:55 ludzie zaczęli wychodzić. Żadnych tańców, muzyki, a wino zabrali ze stołów, żeby oszczędzić parę butelek i mniej zapłacić za całość... już pisałem o tym kiedyś, że ich wesela są prawie jak nasze stypy. Nie potrafią się bawić. W ich kulturze nigdy nie było tańców podczas wesela. Nie powinniśmy nazywać tego weselem. WESELE - wesoły, owszem oni byli weseli, ale nie tak jak powinni. Nazwijmy to - PRZYJĘCIE MAŁŻEŃSKIE.
Jutro wielki dzień, otwarcie Olimpiady. Będzie wielki show! W Pekinie większość firm ma wolne, w Shenzhen zakończą wcześniej pracę. Ceremonia o 20:08, czyli 14:08 Polskiego czasu. Martwię się tylko, że Polskie media będą to komentowały na takiej zasadzie: "Piękne widowisko, kolorowe smoki, wspaniałe tancerki, ale... proszę sobie wyobrazić, że po Olimpiadzie na tym stadionie będą rozstrzeliwali ludzi!". Nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Będzie wiele takich ALE..., piękne, ALE..., dobrze zorganizowane, ALE... Chińczycy gościnni, ALE...
Ostatnio zwolniłem tempo dodawania nowych zdjęć, powodów jest kilka. Zdjęć jest już ponad 1000, miejsce na serwerze jest na kolejne 3000, ale ktoś napisał, że już ilość 800 fotek go przeraża. Może niektórych taka ilość po prostu odstrasza i nie oglądają galerii? Drugi powód - jestem dosyć zajęty swoją pracą. Trzeci powód - coraz więcej zdjęć z Chin sprzedaję. Czwarty powód - (jak wnioskuję po słowach kluczowych w wyszukiwarkach) część osób po prostu kopiuje moje zdjęcia na własny komercyjny lub niekomercyjny użytek, a to nie jest miłe. Wypada chociaż zapytać?!
Shenzhen i Guangzhou nie mają za bardzo związku z Olimpiadą, jedynie w Hongkongu będzie jazda konna, skoki przez przeszkody... jako dyscypliny olimpijskie. Mimo tego wzmożono kontrole w metrze, na stacjach kolejowych, lotniskach również w tych miastach poza-olimpijskich. Pojawili się uzbrojeni funkcjonariusze policji i żołnierze, a także psy, które jak się domyślam mogą wykrywać ładunki wybuchowe i chemikalia.
Dawo się nie odzywałem... byłem w Szanghaju. W czasie olimpiady rząd wydał polecenie, żeby samoloty się nie spóźniały (w Polskich mediach też o tym wspominali i się naśmiewali). Wczoraj czekałem na samolot i był opóźniony o godzinę, olimpiada za 8 dni, więc jakoś nie widzę, żeby się linie lotnicze poprawiły, niestety na wiele czynników nie mają wpływu i często się spóźniają. Ale leciałem tym razem z nowego terminalu w Szanghaju i wygląda naprawdę wspaniale. Pojechałem też z centrum miasta na lotnisko magnetyczną koleją - Maglev. Podróż trwała 8 minut (taksówką 60-80 minut), pociąg jechał 420km/h.
