Dzienniki z Chin
Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach
Myślałem do tej pory, że w Shenzhen żyje około 10-12 milionów ludzi, okazuje się, że według ostatnich badań mieszka tutaj 18 milionów ludzi. Rodzimych mieszkańców jest około 1-2 miliony, pozostali to przyjezdni z innych prowincji. Niesamowite, jak to miasto się rozrasta. Tłumy ludzi w metrze, autobusach, w parkach, nie wspominając o domach handlowych i marketach.
Wczoraj znajoma powiedziała mi, że nie tylko obcokrajowcy mają problemy z przebywaniem w Chinach w czasie olimpiady. Okazało się, że jej siostra studiująca w Japonii nie może wrócić do Chin przez najbliższe dwa miesiące! Jest oczywiście Chinką, ale ze względu na Olimpiadę rząd Chin stara się ograniczyć populację w całym kraju. Nie udziela wiz obcokrajowcom, zmienia ważność wiz, zamyka ich przedstawicielstwa. Teraz okazuje się, że blokuje powrót do kraju własnych obywateli. Wyobrażacie sobie coś takiego? Nie możecie wrócić z wakacji z Egiptu do kraju, bo akurat trwa Euro 2012.
Na trasie wylotowej z Shenzhen budowano jakiś stadion, tak przynajmniej myślałem. Za kilka lat ma się tu odbyć Uniwersjada. Budowa ta z zewnątrz wyglądała dokładnie tak samo jak stadion olimpijski w Peknie, oczywiście mniejszy. Teraz, po paru miesiącach okazało się, że to jest... dworzec autobusowy?! Wielkością przypomina Halę Stulecia (Ludową) we Wrocławiu. Projekt jest podobny do wspomnianego stadionu, na którym 8 sierpnia rozpocznie się Olimpiada. Byłem w szoku, gdy wczoraj zobaczyłem wjeżdżające tam autobusy, które parkują na kilku piętrach. Po ostatnim pobycie w Polsce dworzec PKS nigdy nie przypominał mi żadnego stadionu, w Chinach jest inaczej.
Czerwiec, lipiec i sierpień to miesiące pogromu obcokrajowców mieszkających tymczasowo w Chinach. Chodzi o bezpieczeństwo i problem przeludnienia w czasie Olimpiady. Międzynarodowe firmy z biurem w kraju środka muszą być zamknięte w tym okresie. Osoby, które dostawały wizy długoterminowe dostaną teraz wizy na trzy miesiące. Poprzednio można było przekraczać granicę do woli, teraz tylko dwa razy, wliczając w to na przykład moje wypady po pączki do Hong Kongu. Pojawiły się nawet pogłoski, że przez te trzy miesiące nie będzie można opuścić Chin, bo nawet z ważną wizą nie da się wrócić, wizy będą anulowane na granicy. Jak znam ten system, to jest to całkiem realne. Co ciekawe to ludzie spoza Chin, którzy mają już bilety na jakieś imprezy związane z Olimpiadą niekoniecznie muszą dostać chińską wizę. Kilkanaście narodowości w ogóle nie będzie otrzymywało wiz od czerwca do końca sierpnia. Wariactwo! Jakby jakiś stan wojenny. Oni chyba traktują tą Olimpiadę zbyt poważnie, ona nie jest dla zwykłych ludzi.
W tej chwili nie piszę niczego nowego o Chinach, bo relaksuję się w Polsce. Wspaniałe powietrze, pyszne jedzenie, czysta woda. Odżywamy po dłuższym pobycie w zasyfiałej, wielkiej, chińskiej metropolii.
