Dzienniki z Chin
Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach
Spotkałem jakiegoś starego Amerykanina na lotnisku w Ningbo. Zaczął opowiadać coś, że 20 lat temu był w Polsce, że handluje stalą, że 6 lat mieszkał w Szanghaju. Zwierzył się, że kiedyś miał żonę Chinkę (pewnie 40 lat młodszą od niego). Ponoć przejęła jego interesy, zabrała samochód, który na nią zarejestrował i wyjechała do USA na wizę, którą dostała dzięki niemu, założyła konkurencyjną firmę. Typowy przykład miłości za pieniądze. Ale patrząc obiektywnie, ten facet nie mógł chyba liczyć na lepszy finał. Był naprawdę gruby, obleśny i stary, zamiast trzeci raz żenić się z młodą i cwaną Chinką mógł raczej zostać sam, albo związać się ze starszą kobietą, która nie patrzy tylko na jego portfel. Takich związków są tysiące, w Shenzhen też znam taką Chinkę, którą utrzymuje stary narzeczony z Ameryki. A ona bawi się tu na całego i gra jego forsą na chińskiej giełdzie. Niektórzy faceci to frajerzy, kupują sobie tymczasową miłość i dają się oszukać na koniec słodkim azjatkom.
Nasza znajoma ukrywa się w fabryce, w firmie, gdzie pracuje w dziale sprzedaży. Nie mieszka w domu, dlaczego? Jest w ciąży z drugim dzieckiem i oczywiście gdyby władze się o tym dowiedziały, zmusiłyby ją do aborcji. Ona chce mieć dziecko, legalnie za drugiego potomka musiałaby zapłacić 160 000 RMB (taka kara finansowa). W tej chwili przeczeka do narodzin dziecka i zarejestruje je na wsi, poza miejscem zameldowania. Znamy też bardziej drastyczny przypadek. Inna dziewczna została zmuszona do usunięcia dziecka na tydzień przed narodzinami.
Z cyklu: CZY WIECIE, ŻE... w Chinach wręcza się prezenty z metką i ceną! Gdyby cenę oderwać, albo zamazać to oznaczałoby to, że prezent jest zbyt tani lub kiepski i aż wstyd się przyznać. Nie wiem, czy ktoś praktukuje doklejanie wyższych cen, ale raczej się z tym nie spotkałem. Chińczycy lubią nie tylko widzieć sam upominek, ale też znać jego wartość i okazać swoją podwójną radość.
Z cyklu CZY WIECIE, ŻE... kredyty mieszkaniowe w Chinach mają oprocentowanie 60% do 70%? Czyli pożyczając na 20 lat 1 000 000 RMB, bankowi należy oddać 1 700 000 RMB. I właśnie dlatego chińska gospodarka tak się rozwija. Kto w Polsce wziąłby taki kredyt? NIKT! A w Chinach są tysiące ludzi, którzy tak kupują mieszkania, samochody, zakładają firmy i wyobraźcie sobie, że w wielu przypadkach ich stać na taki kredyt. Czy to nie jest bogate państwo? Na pewno jest!
Wybraliśmy się dzisiaj do skansenu na spacer i zrobić jakieś zdjęcia. Oczywiście święta w Chinach, więc tam tłumy ludzi. Na jednym ze straganów, którego właściciele już nas zresztą znają z widzenia zapytaliśmy o wachlarz. Oryginalna cena 68 RMB (dla frajerów), my oczywiście ze zniżką 35 RMB. Żona (Chinka) mówi, że kupiliśmy taki za 25 RMB, kobieta jednak się uparła i chce 35 RMB. Po chwili oglądania żona mówi, że ok, bo chce dla siebie do zdjęć. Na to pani sprzedawczyni odpowiada: "Jak dla Ciebie to 20 RMB!". Dla Chińczyków taniej, dla białego 15 RMB więcej za kolor skóry, taka dopłata do wizy.
