Dzienniki z Chin

Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach

Środa, 7 luty 2007 godz. 10:42

Najzabawniejsze w naszym dziwnym kraju jest to, że każda świnia pasuje do każdego fotela. Ktoś odszedł, ktoś podał się do dymisji i na portalach internetowych pojawia się pytanie, kto mógłby zastąpić dotychczasowego ministra, czy prezydenta miasta. Nie ważne, co się wie, jakie się ma doświadczenie, umiejętności, wykształcenie, praktykę... ważne, że się rządzi. To tak jakby spawacza wysłać do piekarni, kelnerkę do zakonu, a pielęgniarkę na pilota F-16. Nie ważne są umiejętności, ważne, żeby gdzieś figurować i pełnić jakąś funkcję.

Czwartek, 8 luty 2007 godz. 01:56

Chińczycy zmieniają coraz częściej samochody, oczywiście szukają coraz to nowszych, luksusowych i specyficznych marek. Upodobali sobie terenowe Porshe Cayenne, widuję je bardzo często w Shenzhen. Na trasach prowincji Zhejiang, w okolicach Hangzhou też łatwo spotkać takie auta. W Shenzhen pojawił się nawet Hummer. Jego właściciel nie tylko wyróżnia się bryłą wojskowego auta, ale też żółtym kolorem, prawie jak "Słoneczny patrol". Wszystkie przybrzeżne prowincje Chin z dostępem do portu, z przemysłem stają się coraz bogatsze.

Piątek, 16 luty 2007 godz. 12:03

Byłem kilka dni na sławnej wyspie (i prowincji jednocześnie) Hainan (miasto Sanya), gdzie odbyły się wybory Miss Świata w 2005 roku. Teraz Crown Plaza Hotel będzie gościł tam Mistera Świata. Byłem w zatoce Yalong, trochę tam 'szokująco' luksusowo jak na Chiny. Hotele typu Marriott, Sheraton, Hilton, przy plaży ceny zaczynają się od 400-500 PLN za dobę, co więcej nawet poza hotelami żadnych tańszych restauracji, barów, nic... same eksluzywne hotele. Na szczęście plaże za darmo. Szczegóły opiszę później. Popłynęliśmy 18 godzin promem z Guangzhou (około 800km), powrót samolotem. Niedługo wrzucę jakieś fotki! A jutro chiński 'sylwester' i w niedzielę rok świni (18 lutego).

Wtorek, 20 luty 2007 godz. 07:06

Ktoś trafił na moją stronę WWW wpisując frazę 'najlepsze zdjęcia Chiny' - i tak powinno być, to jest właśnie najodpowiedniejsza fraza opisująca moją stronę. A teraz poważnie... już męczy mnie chiński nowy rok. Przez najbliższe 7-10 dni noc w noc o północy cały czas petardy i jakieś marne fajerwerki, więcej hałasu niż efektu. Spać nie mogę! Ochroniarz z budynku na przeciwko rzuca sobie petardy o 24:30 pod naszym balkonem. Chińczycy to dziwny naród. Ktoś szukał frazy 'sylwester w Chinach' i wszedł na tą stronę, nie ma czegoś takiego jak sylwester dla nich! Chińczycy w ogóle nie organizują imprez noworocznych, jedzą uroczysty obiad z rodziną, siedzą przed telewizorem, idą na spacer, albo grają w karty, a na pewno nikt nie tańczy, a już tym bardziej nie ma szampana.

Wtorek, 20 luty 2007 godz. 12:08

Wybraliśmy się dzisiaj do skansenu na spacer i zrobić jakieś zdjęcia. Oczywiście święta w Chinach, więc tam tłumy ludzi. Na jednym ze straganów, którego właściciele już nas zresztą znają z widzenia zapytaliśmy o wachlarz. Oryginalna cena 68 RMB (dla frajerów), my oczywiście ze zniżką 35 RMB. Żona (Chinka) mówi, że kupiliśmy taki za 25 RMB, kobieta jednak się uparła i chce 35 RMB. Po chwili oglądania żona mówi, że ok, bo chce dla siebie do zdjęć. Na to pani sprzedawczyni odpowiada: "Jak dla Ciebie to 20 RMB!". Dla Chińczyków taniej, dla białego 15 RMB więcej za kolor skóry, taka dopłata do wizy.

 

Udostępnij na Facebooku!

© copyright Bartłomiej Magierowski - wszystkie prawa autorskie zastrzeżone