Dzienniki z Chin
Pamiętniki, zapiski z życia w Chinach
Sprawdziłem teraz, jakie frazy są poszukiwane w Internecie i jak ludzie trafiają na moją stronę WWW. Zwycięzcą została osoba, która szukała określenia "ŁAMANIE STÓP W CHINACH - ZDJĘCIA"!!! Łamanie stóp - no może coś jest w Internecie na ten temat, ale zdjęcia? Kto robi zdjęcia łamanych stóp? Ludzie naczytali się o Chinach Bóg wie czego w polskiej prasie i szukają zdjęć łamanych stóp. Nie wiem, czy ta sama osoba, czy ktoś inny szukała frazy "aborcja - zdjęcia". Nic przyjemnego! Ciekawe jest też określenie "zdjęcia z Hin", co to są te Hiny? Gdzieś jest taki kraj, Hiny?
Wróciłem w nocy z wycieczki w piękne góry, miejscowość ZhangJiaJie, prowincja Hunan. Park krajobrazowy wpisany na listę UNESCO, niepowtarzalne skały i wyjątkowo strzeliste góry. Największy minus to okropna baza noclegowa (w praktyce - pająki w hotelowym pokoju, niby trzy gwiazdki), ubogie jedzenie (głównie warzywa, skóry świń i tłuszcz). Oczywiście w niektórych miejscach tysiące turystów z Chin, Japonii i Korei, widziałem też grupę białych. Męczące kolejki do wyciągów, czeka się czasem godzinę. Uciążliwy hałas, człowiek czuje się z tym tłumem jak w hipermarkecie, nie w lesie, czy w górach. Nie nawidzę też chodzenia w górach po schodach, tęskno mi za polskimi szlakami. Mimo tych niedogodności, widoki rekompensują wszystko. Zrobiłem 540 zdjęć, więc na pewno niedługo coś dodam do galerii.
W Shenzhen odbyła się dzisiaj próba alarmu informującego o nalocie. Ale kto ma niby atakować Chiny? Osama Bin Laden? Japończycy? Amerykanie? Tajwańczycy? Pewnie nikt, ale przezorny zawsze ubezpieczony.
Na mojej ulicy jest wiele klubów karaoke (KTV) i salonów masażu, niektóre zupełnie normalne, a inne to takie przykryte agencje towarzyskie. Zdarza się, że policja zamyka dla przykładu jakieś kluby. Nie ma na to reguły w zasadzie. Czasem te legalne są zamykane, a te burdele zostają. Tu chyba chodzi po prostu o łapówki. Jeden klub został dzisiaj oficjalnie zdemolowany przy asyście policji, albo China-Security. Lokal był zamknięty już parę tygodni i najwyraźniej szef nie dogdał się z lokalnymi władzami. Dzisiaj rozwalili drzwi, logo, neony i całą dekorację. Za tydzień pewnie będzie nowy klub pod nowym szyldem.
Pewien obcokrajowiec, Anglik, wykładowca na jakimś uniwersytecie w Szanghaju przespał się z wieloma Chinkami, swoimi studentkami i dziewczynami spoza grona uniwersyteckiego. A że facet był z tego cholernie dumny to założył blog. Jacyś Chińczycy do tej strony dotarli, sam też ją widziałem parę dni temu. Opisuje, jak mu dziewczyna prezerwatywę zakłada, jak łatwo zaliczyć Chinkę itp. Ogólnie gość ma coś z głową. Duma zgubiła jednak tego Casanovę parę dni temu. Chińczycy się wkurzyli (i racja, bo co tu jakiś fagas będzie się chwalił, jak im dziewczyny bałamuci) i go rozpracowali, założyli nawet stronę z komentarzami na jego temat. Już Anglik swój blog zamknął, a ktoś już zna jego personalia i wie o jaki uniwersytet chodzi. Wszystko jest teraz kwestią czasu. A wielki kochanek, łowca Chinek szybko będzie zmiatał do swojego kraju o ile go Chińczycy wcześniej nie dorwą, bo wygrażali się strasznie na forum.
